Niezbędnik małego Francuza


Wrzesień już na dobre się zagościł, pomimo ciepłych promieni słońca w alejkach widać coraz więcej złoto-pomarańczowych liści. Zdecydowanie lubię tę porę! No chyba, że jakieś dziecko idzie do szkoły - wtedy jesienna cisza zamienia się w stukot małych kółek i szelest liści, które w nie wpadają. Dzisiaj porozmawiamy o szkole!


Wierz mi lub nie, ale do tej pory pamiętam moje pierwsze “szkolne zakupy” we Francji. Od swojej wychowawczyni dostałam listę rzeczy do kupienia, opatrzoną prostymi rysunkami, żeby wiedzieć co jak wygląda. I o ile z podstawowymi rzeczami nie miałam najmniejszego problemu, tak schody zaczęły się na przykład przy zakupie zeszytów.



Zapomnij o wymiarze A5!


Nikt nie używa tutaj takiego formatu zeszytów (no chyba tylko studenci, i to też nie wszyscy!). A już tym bardziej nie znajdziesz tutaj takowych zeszytów z twardą okładką, na której jest już pięknie napisany przedmiot, do którego jest przeznaczony. Znajdziesz tutaj zeszyty formatu A4 i to też - w dwóch wymiarach. Klasyczny A4, czyli 21x29,7 cm oraz 24x32 cm, który mam wrażenie jest formatem preferowanym przez większość nauczycieli - można tam spokojnie wkleić większe schematy czy nawet kartki A4 z tekstem i ćwiczeniami. 
Popularne są również zeszyty na spiralach czy wręcz bloki z kartkami do wyrywania - ale o tym zaraz! 

Liceum i studia mijają zaś w rytmie słów “t’aurais pas une feuille pour moi?” lub “t’as une copie double stp?”. Wszyscy żebrzą o kawałek kartki do pisania! Są dwa typy, których używamy - feuille simple, czyli zwykła kartka papieru, którą można zapiąć w segregator. Jest też i copie double, czyli.... Podwójna kartka, którą często wymagają na sprawdzianach, testach czy pracach domowych.
Żeby zorganizować ten latający kartkowy burdel przyda się segregator lub teczka, a najlepiej porządny organizator! I przede wszystkim systematyczność, bo inaczej skończysz jak ja - z trzema tonami papierów upchniętymi w jedną, małą teczuszkę.

FURNITURES SCOLAIRES

Agenda, czyli całe Twoje życie w jednym miejscu


W Polsce zadania domowe spisywałam zawsze ołówkiem, w rogu kartki, a informację tę sprawdzali nauczyciele. Zresztą w Polsce była masa sprawdzania! Pamiętam, że na końcu każdego zeszytu miałam tabelkę, gdzie wpisywaliśmy oceny z odpowiedzi, kartkówek i sprawdzianów, pod tym podpisywał się nauczyciel i.... w teorii rodzic. No ale przecież nie pokażesz mamie kolejnej trójki, prawda? Do tej pory potrafię podrobić jej podpis! (nie róbcie tego).
Zmierzam do tego, że nie mieliśmy specjalnego miejsca na notowanie zadań domowych, wywiadówek itp. Dzienniczek ucznia teoretycznie służył do korespondencji między rodzicem i nauczycielem, w praktyce pojawiały się tam uwagi i usprawiedliwienia na WF. 

We Francji zaś uczniowie noszą przy sobie dwa “dzienniczki”. Pierwszy, wydawany przez szkołę zwie się carnet de correspondance i służy on faktycznej komunikacji na linii rodzic-nauczyciel. Tutaj pojawiają się usprawiedliwienia za krótkie nieobecności (1-2 dni), spóźnienia, tutaj rodzic może uprzedzić, że przyjdzie odebrać dziecko wcześniej ze szkoły itp. Ze strony nauczycieli pojawiają się tutaj informacje o wywiadówkach, zebraniach rady, organizowanych wycieczkach i wyjściach szkolnych. 

Drugi to cahier de texte lub agenda - w teorii jest to to samo, tylko wyglądają nieco inaczej. Ten pierwszy jest podzielony na dni tygodnia - pierwsze dwadzieścia stron to poniedziałek, kolejne wtorek itp… Agenda to klasyczny kalendarz, dzień po dniu. To właśnie w tego typie zeszytach zapisujesz zadania do zrobienia, daty sprawdzianów czy nawet zmiany w planie zajęć. 



Tornister na plecach? To takie passé



To również mnie zaskoczyło, chociaż dzieje się to głównie w szkołach podstawowych. Zaskoczyło w bardzo pozytywnym sensie! Otóż dzieciaki nie noszą ciężkich plecaków na plecach i tym samym nie niszczą sobie kręgosłupa. Większość plecaczków dla dzieci w podstawówkach są wyposażone w kółeczka, dzięki czemu można je za sobą ciągnąć niczym walizkę na lotnisko. Rozwiązanie banalne w swojej prostocie, a jakie przydatne. Jedynym minusem tego jest fakt, że słyszysz szurające kółeczka już z całkiem sporej odległości i… i nie jest to przyjemny dźwięk. Oprócz tego ma to same pozytywy. 
Rewia mody zaczyna się w ostatnich klasach gimnazjum i praktycznie przez całe liceum. Dziewczyny wybierają duże torebki na ramię, gdzie mogą wsadzić dwa zeszyty, plik kartek i kilka długopisów. Niepotrzebnie tylko wykrzywiają sobie kręgosłup. Vintage torby, skórzane, stylizowane na retro plecaki, zwykłe torby - znajdziesz tutaj wszystko! Każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony, nawet w szkole. 





Każdy z nas przez to przechodził/przechodzi. Opowiedz o Twoich przygodach w szkole, jak ją wspominasz i czy podobają Ci się francuskie szkolne widzimisie!


Do zobaczenia w kolejnym tekście,
Powodzenia w szkole i na uczelni!

Karolina

7 komentarzy:

  1. Byłam we Francji i także zauważyłam, że zeszyty moją kompletnie inne wymiary niż u nas w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie wygodniej jest pisać na takim formacie, niż w małych zeszycikach! :)

      Usuń
  2. O tym nie wiedziałam szczerze sporo ciekawostek ważnych w jednym wpisie :)
    Jako studentka doceniam te duże zeszyty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaś na studiach preferuję małe zeszyciki na spiralach, dzięki temu z jednej strony mam miejsce na notatki z wykładów, a na drugiej robię ćwiczenia :)

      Usuń
  3. Kurczę, moja córka ma piórnik, tzn uwielbia rożnego rodzaju przybory do pisania wiec zawartość rozrasta się do granic rozsądku :-)
    Poza tym, czy u Ciebie tez zeszyty i wyprawkę zamawiało się w stowarzyszeniu rodziców ? W ten sposób my rodzice mieliśmy ciekawe ceny a nauczyciele byli pewni ze wszyscy maja takie zeszyty, jakie oni chcieli :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, a ja nawet piórnika nie mam, tylko kilka długopisów walających się gdzieś po torbie :)
      Co do stowarzyszenia - niestety tego nie pamiętam, choć wydaje mi się, że było takie coś kiedy moje rodzeństwo chodziło tutaj do podstawówki. Ale nie było to obowiązkowe.
      Na każde rozpoczęcie dostawaliśmy bardzo dokładny wykaz z konkretnymi wymiarami zeszytów, więc nie było problemu z zakupami :)

      Usuń
  4. Osobiście nigdy nie byłam we Francji, ale podoba mi się ten sposób z takimi zeszytami. Trend na plecaki na kółkach powoli też wchodzi do Polski, co można zauważyć w szkołach podstawowych. Super wpis. ��

    OdpowiedzUsuń

Dziękujmy za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosimy ładnie abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę czy też linki bądź obrażające nas/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiamy!