O kosmetykach bez okrucieństwa


Już kilka razy poruszyłam tutaj na blogu temat cruelty free, czas najwyższy na bardziej kompletny tekst - tym razem jak możesz zobaczyć w tytułowym zdjęciu bedziemy rozmawiać o oznaczeniach i różnych logo, które znaczą wiele różnych rzeczy. Jak się w tym wszystkim odnaleźć? Kontynuuj lekturę, żeby dowiedzieć się dzisiaj kilku nowych ciekawostek! 



Mały disclaimer zanim zacznę - nie jestem specjalistką i nie znam się na wszystkim, jeśli wiesz nieco więcej na ten temat - śmiało uderzaj w sekcję komentarzy, żeby poszerzyć nasze horyzonty.
Jeśli zaś uważasz, że mało tu tekstów o Francji - przeglądnij moje starsze teksty bądź znajdź inny blog.
Dobra, mamy to z głowy, przejdźmy do głównego tematu!


Kilka definicji

Czym jest kosmetyk wegański? I co do cholery jasnej oznacza cruelty free, CF pour les intimes

Pierwsza definicja jest mega prosta - jest to po prostu produkt, który nie zawiera w sobie żadnego składnika pochodzenia zwierzęcego, czy to składnika aktywnego, czy to konserwantu. Nie ma w nim ani wosku pszczelego, lanoliny czy miodu. 

Kosmetyki cruelty free - bez okrucieństwa więc - to produkty, które nie są testowane na zwierzętach. Prawdziwe kosmetyki CF to takie, których żaden składnik nie był testowany na futrzakach, a kosmetyk pochodzi z firmy certyfikowanej w stu procentach bez okrucieństwa. 
Są wyjątki - jak na przykład The Body Shop, który wchodzi w skład grupy L'Oreal, która niestety testuje na zwierzętach. Zostawiam w kwestii każdego bojkot lub nie firm i marek, które wchodzą w skład większych koncernów, które jednak testują na zwierzętach, warto jednak wiedzieć że podgrupy większych firm mogą być CF. 

Warto również wiedzieć, że marki które sprzedają swoje produkty na chińskim rynku muszą przeprowadzać testy, gdyż tego wymaga chińskie prawo. Mogą to być firmy, które na codzień - dla europejskich konsumentów - nie testują, muszą jednak to zrobić, żeby móc poszerzyć horyzonty swoich zarobków o Chiny. Zaś niektóre labele i logo danej organizacji walczącej przeciwko testom mogą pojawić się na niektórych produktach marki, która sama w sobie nie jest CF. Tak wiem, wprowadza to w niezły chaos, ale szybko można dojść z tym do składu.

I ostatnia rzecz - wiele firm są CF, jednak kiedy są to małe i ciche marki nie zawsze je stać na przeprowadzenie kontroli i tym samym przyznanie certyfikatu 'bez okrucieństwa'.


Oznaczenia na kosmetykach

Zapewne spotkałeś się już z kilkoma bardziej znanymi, jak na przykład logo PETA czy Human Cosmetics Standards. Jeśli jednak nic Ci to nie mówi - bez obaw, wyjaśniam wszystko w dalszej części! 

Cruelty Free & Vegan PETA

PETA, czyli People for the Ethical Treatment of Animals to jedna z najbardziej rzetelnych i poważnych organizacji, która działa na rzecz zwierząt. Regularnie kontrolują marki (samo oznaczenie jest ważne rok, następnie marka musi poddać się kontroli) zarówno kosmetyczne jak i produktów do utrzymania domu. Firma chcąca posiadać logo PETA na swoich produktach nie może sprzedawać swoich dóbr na rynki zagraniczne gdzie testy na zwierzętach są obowiązkowe. 
PETA to tak naprawdę dwa loga - samo CF i CF oraz Vegan. Pierwsze zapewnia, iż kosmetyk nie był testowany na zwierzętach na żadnym stadium produkcji, drugi informuje, że kosmetyk nie ma w sobie żadnego składnika pochodzenia zwierzęcego. 

Marki z tym logiem: Tarte, Thayers


Choose Cruelty Free

Jest to australijska organizacja, jedna z najbardziej surowych. Dlaczego? Żeby marka mogła umieścić to logo na swoim produkcie musi przejść przez bardzo restrykcyjną kontrolę. Żaden jej produkt nie może być testowany na zwierzętach (na żadnym stadium produkcji, składniki dostarczane przez inne firmy również), jeśli jest zaś częścią większej grupy - firma-matka również nie może testować na zwierzętach. Oczywiście tak jak w przypadku PETA, firma aspirująca o to logo nie może sprzedawać swoich produktów do krajów, gdzie testy są wymagane. 

Niestety, nie mam przykładów marek z tym logiem (przykłady jakie podaję to marki, których produkty sama używam). 

HCSHuman Cosmetics Standards

Znana również jako Leaping Bunny organizacja, która walczy o prawa zwierząt w Uni Europejskiej i Ameryce Północnej. Ich polityka jest identyczna jak ta PETA, więc żeby się nie powtarzać odsyłam Cię dwa paragrafy wyżej po wszystkie niezbędne informacje. 

Marki z tym logiem: Beauty Without Cruelty

OneVoiceOne Voice

Czas na francuski akcent, One Voice to francuska organizacja, której label możesz zobaczyć na niektórych kosmetykach. Istnieją dwie odmiany ich logo - pomarańczowe, które oznacza że składniki produktu kosmetycznego są pochodzenia bio; oraz niebieskie, które oznacza, że nie wszystkie składniki są bio. Proste, prawda? Niestety dużym mankamentem tej organizacji jest fakt, że nie certyfikuje ona całej marki, tylko jej produkty. Dochodzi więc do sytuacji, gdzie marki sprzedające swoje rzeczy na rynku chińskim mogą mieć w swojej gamie produktów rzeczy z tym właśnie logiem. 

IHTKIHTK

To niemiecka organizacja, której polityka jest bardzo podobna do tej Choose Cruelty Free, tak więc przewiń nieco tekst i zerknij jeszcze raz na moją litanię na temat CCF. Jednak jest coś, co ją wyróżnia - jest to możliwość wykorzystywania składników pochodzenia zwierzęcego, muszą być jednak certyfikowene CE bio. 



Wegańskie kosmetyki również mają swoje oznaczenia! Dwa przykłady, które osobiście dosyć często widuję!

Vegan Society oraz Certified Vegan

VeganSociety                  CertifiedVegan

Skład kosmetyków jest pozbawiony jakichkolwiek składników pochodzenia zwierzęcego, miód czy wosk pszczeli włącznie. Jednocześnie labelowane są jedynie produkty marki, a nie cała marka, zupełnie jak w przypadku One Voice.
Testy na zwierzętech również są zabronione, ale nie obowiązuje to jednak testów na rynki zagraniczne, gdzie są obowiązkowe.




Mam nadzieję, że takie skupisko informacji będzie Ci przydatne i że zainteresowałam Cię tematem! W kolejnym tekście pokażę Ci kilka produktów, które są CF i które zdecydowanie są warte uwagi :)



Trzymaj się ciepło i do niebawem,
Karolina

4 komentarze:

  1. Och, powiem Ci, że te niejasne przepisy powoduje galimatias w mojej głowie. Z jednej strony sprawdzasz, wszystko w porządku ale bum! okazuje się, że bliźniak albo firma matka testują. I cały misterny plan bierze w łeb.
    Pomału będę przechodzić zarówno na dietę roślinną (zostały mi tylko sery do wykluczenia ale ciężko mi z tym) i na kosmetyki cf. Niemniej dużo mam jeszcze w zapasach kosmetyków, których przecież nie wyrzucę, także jestem trochę rozchwiana. Dzięki za porządkujący wpis, będę korzystać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze lepsze są przepisy dotyczące Chin... Firmy, które tam eksportują muszą testować, ale już filie tych marek, które tam rezydują nie mają takiego obowiązku. Możesz więc mieć produkt z Chin, który jest w stu procentach CF...

      Nie wyrzucaj, zużyj, a następnie kupuj mądrze! Pozdrawiam <3

      Usuń
  2. Szczerze nie miałam pojęcia o wielu symbolach i teraz będę patrzyc uważniej na to co kupuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jest ich więcej, trzeba serio nieźle się namęczyć, żeby wszystkie poznać :)

      Usuń

Dziękujmy za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosimy ładnie abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę bądź obrażające nas/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiamy!