Poświąteczne przemyślenia

Święto wina obchodziło w tym roku dwudziestolecie swojego istnienia, organizatorzy postarali się zrobić wszystko co w ich mocy, żeby na długo zapadło nam w pamięć. Czy się udało? O tym i kilku innych rzeczach w dzisiejszym wpisie! 


Od kiedy mieszkam w Bordeaux ominęłam tylko jedno jedyne święto wina, które miało miejsce dla lata temu - no ale wtedy byłam po drugiej stronie kanału La Manche, więc mam nadzieję, że jest mi to wybaczone! Impreza ta pojawia się w lata parzyste, nieparzyste są zarezerwowane na celebrowanie brązowej wstęgi wody przecinającej miasto na pół, Garonny. Naprawdę bardzo miło wspominam każde jedno święto, muszę jednak przyznać, że wiele się zmieniło. 

Sprawy organizacyjne


Stali bywalce tego święta zapewne zauważą te zmiany, które turyści uznają pewnie za normę. Myślę, że to znak czasów w jakich obecnie żyjemy, rany po tych kilku atakach we Francji i na świecie nadal są świeże, dlatego zwiększono środki bezpieczeństwa. 
Już od wielu, wielu miesięcy przy każdej masowej imprezie na mieście ustawiane są betonowe bloki, które blokują dostęp na deptak. Mam w głowie nadal widok przeróżnych happeningów i imprez, gdzie jedyną barierą bezpieczeństwa były metalowe bramki, które każdy mógł zwalić, przeskoczyć czy przestawić. Myślę jednak, że to zdecydowanie zmiana na plus, w końcu bezpieczeństwo przede wszystkim, zwłaszcza kiedy przez kilometrowy odcinek deptaku przewija się dziesiątki tysięcy ludzi. 

Przy głównych wejściach czekają ochroniarze, którzy sprawdzają torby i plecaki, bez wcześniejszego przeglądu nie wejdziesz na teren imprezy. Zaś na bramkach przy nich wisi lista rzeczy zabronionych i dochodzimy tutaj do idiotycznego momentu, gdzie zdziwienie goni zdziwienie. 


Dozwolone są plecaki z jedną przegrodą, torby i torebki. Idealnie na portfel, klucze i... i no właśnie, butelkę wody? Nie bardzo! Butelki - szklane i plastikowe - są zakazane, jak również napoje w puszkach. Napoje inne niż wino były horrendalnie drogie. Całe szczęście, że postawiono kilka wodopojów. No i całe szczęście, że nie było tak upalnie jak parę lat temu!

Ze względów bezpieczeństwa zwierzęta miały zabroniony wstęp na teren imprezy. W sumie z tego punktu się cieszyłam, bo i tak był potworny tłok - małe pieski zginęłyby tam zadeptane. Tak samo jak rowery, hulajnogi czy inne hoverboardy, serio nie miały tam prawa bytu. Ale za to... byłam świadkiem dosyć nieprzyjemnej sytuacji, gdzie młode małżeństwo chciało wejść na deptak z małym dzieckiem i dziecięcym rowerkiem. Zostali wyproszeni, na co młody tatuś zwrócił uwagę (krzycząc, no ale kto by się nie unósł w takiej sytuacji), że tym samym uniemożliwiają zabawę rodzicom, którzy nie mają szansy na załatwienie opieki dla ich latorośli. To samo tyczy się motocyklistów, którzy nie mogą zostawić swojego kasku. W pewnym sensie jest to swoista dysktyminacja ludzi, którzy poruszają się innym środkiem lokomocji niż samochów. Co o tym sądzisz?

Pamiętam moje pierwsze 'alkoholowe' święto wina, gdzie razem z moim chłopakiem kupiliśmy sobie butelkę wina i plastikowe kieliszki, i chodziliśmy po prosty po deptaku śmiejąc się i bawiąc w rytm muzyki wtedy tam granej, gadając z ludźmi i podziwiając sztuczne ognie. Można było wtedy robić dużo więcej, choć nie było aż tylu atrakcji.


Od strony wina


Tegoroczna edycja pod tym względem była chyba najlepiej zorganizowana! Było bardzo dużo miejsca wokół standów różnych apelacji i rodzajów wina, ludzie po sobie nie chodzili, atmosfera była mega sympatyczna, a ludzie niezwykle otwarci. Bardzo mnie zainteresował pawilon bordoskiej szkoły wina i wszelakie lokalne propozycje jedzienia i napojów, to było naprawdę sympatyczne!

Zawiodłam się nieco na La Cité du Vin i na Musée du Vin et du Négoce, dwa najlepsze miejsca w mieście, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o historii wina w Bordeaux i okolicach, a tu taka klapa. Spodziewałam się, że centrum wina będzie miało swój pawilon, ale przeszłam deptak wzdłuż i wszerz, i uwierz mi, że nie widziałam. Zapewne zorganizowali coś na miejscu, ale od faktycznego miejsca, gdzie odbywała się impreza do koszmarnego budynku La Cité du Vin był jeszcze kilometr drogi, więc nijak nie po drodzie. To drugie muzeum miało bardzo mały stand, ale dobrze animowany. Jednak liczyłam, że zrobią tam coś większego. W każdym razie mieli chyba najlepszą lokalizację - tuż naprzeciw zacumował El Galeon, piękna hiszpańska bestia.

Każdej osobie, która planuje przyjazd do Bordeaux mówię o tej imprezie i zdecydowanie będę kontynuować. To idealna okazja, żeby poznać ludzi i klimat miasta, a także popróbować najróżniejszych rodzajów wina za śmieszną cenę!



Od strony wizualnej


W tym roku  nie było iluminacji świetlnych na Place de la Bourse, co wywołało u mnie smuteczek, gdyż ten pokaz był najprawdopodobniej najpiękniejszą rzeczą, jakie moje oczy widziały! Pojawił się za to smok. Spektakl podzielony był na dwie części - pojawienie się smoka i pokaz fajerwerków. Pierwsza część była zachwycająca, choć wyjątkowo długo trwała. Smok płynął i płynął, plując od czasu do czasu ogniem. Pierwsze kilka minut było fascynujące, ale potem człowiek autentycznie zaczynał się nudzić. Za to fajerwerki były jak zawsze przepiękne! Myślę, że ładniejsze mogą pojawić się tylko czternastego lipca w Paryżu. Chociaż i to nie jest pewne, gdyż grupa, która najczęściej organizuje pokaz fajerwerków w Paryżu to ci sami, którzy w tym roku zabawiali Bordeaux przez cztery wieczory!



Było naprawdę pięknie, pomimo kilku mankamentów i problemów organizacyjnych. Oczywiście święto wina coraz mniej przypomina imprezę, którą pamiętam sprzed paru lat i która to sprawiła, że do reszty przepadłam i zakochałam się w Bordeaux. Ale sentyment pozostał i nadal będę brała w niej udział, gdyż atmosfera jest nie z tej ziemi, wino jest wyśmienite, a atrakcje jakie co roku są proponowane są fantastyczne. 


To jak, wybierzesz się kiedyś na święto wina do Bordeaux? 



Do zobaczenia niebawem w nowym tekście, zapewne już po Hellfeście,
Karolina


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękujmy za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosimy ładnie abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę czy też linki bądź obrażające nas/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiamy!