Sobotnie internetowe rozkminy



Sobota rano. Słońce nieśmiało przenika przez zasłonki w sypialni dając ciepłą, czerwoną poświatę. Robię sobie gorącą kawę, wracam do łóżka próbując z gracją ominąć kota, który bezczelnie plącze się pod nogami. Mam w końcu chwilkę, żeby poprzeglądać głupoty w Internecie. I za każdym niemal razem dziwię się, że mogę przeczytać jeszcze większe debilności.




Z własnego podwórka

Czytam sobie wiadomości: pan Macron chce zawalczyć z fake newsami w telewizji i Internecie, głównie w Internecie. Powodzenia, serio, przyda się panu. Tym bardziej, że sam pan czasem pierdolisz takie głupoty, że włos się na głowie jeży.

Łyk kawy, kot przetacza mi się przez łóżko mrucząc i miaucząc - pewnie chce jeść. Poczeka, aż ja skończę posilać swój umysł głupotami. I czytam dalej, że studenci z kampusu na placu Zwycięstwa nadal blokują budynek uniwersytetu. Przejeżdżałam tamtędy ostatnio, transparenty, metalowe barierki i krzesła zastawiają zabytkowe drzwi. Na schodach grupka pikietujących studentów. Przeciwko selekcji na studia, przeciwko opłatom, przeciwko końcu drugich terminów. I tak dalej, i tak dalej. Z jednej strony zmiany nie są ciekawe, ale z drugiej... Nadal o tym gdzie będziesz studiować po liceum będzie decydował algorytm? Już nie lepiej, żeby faktycznie zrobili selekcję i wybrali tych, co faktycznie chcą się dostać na dany kierunek? Nie wszystko co proponuje prezydent jest złe, wrzućcie na luz...

Czasami rzucam okiem na komentarze i... i żałuję. Bo praktycznie nigdy nie ma merytorycznego komentarza na dany temat. Same pieprzone argumentum ad hominem, tony hejtu i błazenady. Artykuł o Macronie? Wytknijmy jeszcze 5920572925 razy, że ma starszą żonę, która jest pedofilem, skoro poleciała na piętnastolatka. Ile razy kurwa można to czytać? Może posłuchajcie wersji samych zainteresowanych, żeby przestać rzucać mięsem na prawo i lewo.

Kochane social media

Odpalam Instagram, pięć minut na portalach informacyjnych wystarczy, żeby spieprzyć mi dzień. Może śmieszne koty uratują mój humor. Klikam w lupkę, lubię oglądać feedy ludzi, których nie obserwuję, a nuż znajdę coś interesującego? No cóż, kiedy masa ludzi, którą obserwujesz ma pierdolca na punkcie fit - proponowane fotki będą głównie fit. I dosłownie rzygam już porównywaniem kalorii miski owoców i batonika, kolejnym zdjęciem pokazującym zestaw ćwiczeń, żeby mieć tyłek jak Kim czy inna celebrytka. Rzygam udawanymi pozami i udawanym życiem. Rozumiem, że kiedy jest się pulchniejszym można czuć potrzebę zmienienia swojego życia. Ale większość odmienionych, a nawet powinnam rzec nawróconych będzie teraz Cię przekonywać, że jedyny poprawny lifestyle to ICH lifestyle. Niech każdy robi co chce, nie wpędzając jednocześnie innych w kompleksy i nie wmawiając, że bycie fit to bycie ideałem. Na taki ideał mam odpowiedź - kiedy po drugiej stronie słuchawki moja koleżanka-kelnerka potwierdza, że ma dla nas wolny stolik w barze, daniem tygodnia jest burger wysoki na piętnaście centymetrów, a w gratisie jest piwo.

Spotkałam się z czymś jeszcze dziwniejszym, też na Insta. Choć to mój ulubiony social media, zdaję sobie sprawę, że to jeden wielki wrzód na dupie. W komentarzach pod zdjęciem jakieś dziewczyny z jej facetem ludzie pisali, że... jest dla niego za gruba. WT-kurwa-F?! Macie tak mało to roboty, że atakujecie osobę za to jak wygląda? I że jest za gruba dla... No właśnie, dla kogo? Dla Ciebie? Jakby dziewczyna się facetowni nie podobała to nie byliby razem, nie? Idź wyładować się gdzieś indziej, nie wiem, na siłowni. Albo zjedz ciastko.





Jakbyśmy tak przestali patrzeć się na innych i krytykować ich tylko dla tego, że oni mają coś czego my nie - byłoby naprawdę cudnie. I z taką myślą zostawiam Cię w ten weekend.


Karolina






2 komentarze:

  1. Tak sobie myślę, że należy mieć dystans do mediów,a przynajmniej wyznaczyć sobie czas, który im poświęcamy. Szkoda czasu na tony głupstw, przerzucanie badziewia i czytanie paździerza od którego mózg się lasuje, a tymczasem prawdziwe życie w realu umyka i te dni, lata będą stracone bezpowrotnie.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się z Tobą zgadzam - dla mnie dniem newsów i ploteczek jest właśnie sobotni poranek, jedyny moment w tygodniu kiedy mam chwilkę dla siebie. Ludzie tworzą media, dystans do nich staje się rzeczą wręcz niezbędną w obecnych czasach. Nie wszyscy jednak potrafią się na to zdobyć.

      Pozdrawiam!

      Usuń

Dziękujmy za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosimy ładnie abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę czy też linki bądź obrażające nas/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiamy!