Francuskie (i nie tylko) codzienności


Każdy z nas miał już problemy - a to w banku, a to na poczcie, a to w sklepie; problemy, które zapewne dałoby się szybko rozwiązać, gdyby nie wadliwy czynnik ludzki. Dzisiaj małe coup de gueule, bo ileż moża trzymać to w sobie?


Szybka definicja zanim zacznę - coup de gueule. Co to może znaczyć? Jest to wyrażenie swojego niezadowolenia względem jakieś osoby czy serwisu, na który liczyliśmy. Wpisując to wyrażenie w wyszukiwarkę YouTube znajdziesz tam wiele filmików ludzi, którzy nie zgadzają się z opinią innych, często prezentują tam kontrargumenty i dowody na to, że to co plecie osoba, którą krytykują są fałszywe, a nawet niebezpieczne dla zdrowia czy życia. 
Moje coup de gueule będzie delikatniejsze w porównaniu do tych, które można znaleźć na YT. A temat bardzo prosty i na pewno dobrze Ci znany - poczta. 

Międzynarodowy fail


Czy to we Francji, czy to w Polsce, czy to na wyspach Hula-Hula, jest to jeden z najbardziej znienawidzonych serwisów. Czasami mam wrażenie, że robią to specjalnie, wręcz prześcigają się w tym, kto gorzej wykona swoją pracę. Zagubione paczki, listy pod złym adresem, odsyłanie poczty do biura poczty pod pretekstem, że nikogo nie było w domu, kiedy to Ty zablokowałeś sobie pół dnia wolnego, żeby siedzieć na tyłku i odebrać ważną dla Ciebie przesyłkę. Kto tego nie zna? 

POCZTA I PROBLEMY

Mam ochotę wyrzucić z siebie całą tę złość i ochotę przywalenia listonoszowi wałkiem, gdyż trzymanie złych emocji w sobie szkodzi na cerę (fun fact!). A przygód z pocztą miałam naprawdę wiele. Niektóre zakończyły się pokojowo, innym razem trzeba było się unieść, żeby uzyskać jakiś rezultat. Nie chcę tu nikogo obrażać, cenię każdą pracę i każdego pracownika. No ale kurwa, też nie należy przeginać. 

Awizo-widmo i zaginione paczki


Zacznę od sytuacji, która nie wywołała u mnie złości, ale raczej śmiech i uświadomiła mi, że czasami trzeba naciskać, żeby odzyskać swoją rzecz.
Background historii: większość prezentów świątecznych zamawiałam na początku listopada, naiwnie myśląc, że przyjdą przed grudniem czyli przed miesiącem, gdzie przesyłki często się gubią bądź idą do adresata drogą okrężną przez Chiny, Las Vegas z przeładunkiem na wyspach Wielkanocnych. Wśród zamówionych przeze mnie rzeczy znajdowała się płyta winylowa, która została wysłana z Niemiec. Na stronie, z której ją zamawiałam sprzedawca potwierdził mi, że wysłał płytę w tym i tym dniu, a czas oczekiwania to mniej niż tydzień. 
Po ponad tygodniu zniecierpliwionego wyczekiwania na przesyłkę zdecydowałam się napisać maila do sprzedawcy. Poinformowałam go iż moja skrzynka jest pusta i grzecznie zapytałam czy jest to normalne. Całe szczęście człowiek okazał się ludzki, błyskawicznie odpowiadał na moje pytania i wysłał mi zrzut z ekranu, gdzie widniały:

- data wysyłki
- data przejęcia przesyłki przez pocztę francuską
- data, kiedy listonosz miał dostarczyć przesyłkę do domu

Był to ten sam dzień, kiedy napisałam wiadomość do sprzedawcy, więc możesz sobie tylko wyobrazić moje zdziwienie. Przez cały ten dzień byłam w domu, swoją skrzynkę na listy sprawdzałam chyba siedem razy, zaś dzwonek do drzwi nie zadzwonił ani razu. Lekko zdenerwowana kieruję swoje kroki w stronę poczty. W ręce trzymam telefon z zrzutem z ekranu przesłanym mi przez sprzedawcę, nie mam ani numeru przesyłki, ani ewentualnego awizo, które powinno znajdować się w skrzynce. Podchodzę do okienka i tłumaczę sytuację. 
Za okazaniem dokumentu facet z poczty poszedł na zaplecze szukać mojej przesyłki. Po dobrych dziesięciu minutach podchodzi do mnie z dużą, kwadratową paczką - typowe opakowanie na płyty winylowe.
Kiedy tylko dostałam ją do ręki okazało się dlaczego nie dostałam awizo - było przyklejone na przesyłkę... 


W momencie kiedy tworzę ten tekst dosłownie co chwilę wstaję i wyglądam za okno w oczekiwaniu na listonosza, gdyż od kilku dni mamy problemy z przesyłkami. I tak na przykład kilka dni temu mój facet zamówił sobie gadżet do podłączenia do telewizora. Mała rzecz, a jednak cieszy. Zapowiedział, że przesyłka ma do nas dojść we czwartek, a jako że czwartek miałam wolny - byliśmy spokojni o jej los. Och, słodka naiwności!
Około dziesiątej dostałam od mego ukochanego wiadomość, żebym sprawdziła naszą skrzynkę, gdyż przyszedł do niego SMS potwierdzający dostarczenie przesyłki do skrzynki. Ku wielkiemu zdziwieniu skrzynka była pusta, a on upewniając się na stronie La Poste czy przesyłka była dobrze zaadresowana zdał sobie sprawę, że organizm zajmujący się przejmowaniem paczek ze sklepów internetowych... zmodyfikował nasz adres i przesyłka zamiast pod numer sześć trafiła pod numer sześć bis. Chronopost - wiedzcie, że was nienawidzimy! 
Wieczorem podeszliśmy więc do sąsiadek tłumacząc idiotyczną sytuację i prosząc, żeby sprawdziły swoją pocztę, ale niestety nic tam nie było. Dzisiaj rano udało mu się dodzwonić do serwisu i zareklamował usługę, gdyż SMS z potwierdzeniem dostarczenia paczki jest, ale tej ostatniej ni widu, ni słychu. Podobno możemy liczyć na zwrot kosztów, ale gadżet musimy kupić w sklepie stacjonarnym (a żeby to cholerstwo znaleźć to trzeba się nałazić po sklepach). 



Te, po których ślad zaginął


Nie liczę już listów, które nigdy nie dotarły do adresata, a które były ważne w mniejszym lub większym stopniu. Za to doskonale pamiętam, że kiedyś, lat temu kilka złapałam mandat (jechałam tramwajem bez biletu, nie róbcie tego w Bordeaux, mandat jest w wysokości 120 euro!). Jako iż byłam nieletnia, spisali mój adres i poinformowali, że mandat przyjdzie drogą pocztową. Na zapłatę ma się piętnaście dni, następnie kwota wzrasta proporcjonalnie z czasem zwłoki. Wyobraź sobie moją minę, kiedy dostałam mandat po... czterech miesiącach od momentu kontroli. Reklamacja oczywiście poszła, ale niesmak pozostaje aż do teraz! 

Zaś w chwili obecnej... mam ochotę wyjść z siebie i stanąć obok. Dzisiaj o piątej rano dostałam mail, że moja przesyłka z zamówieniem ze strony iHerb została przejęta przez biuro poczty w moim mieście. Miła wiadomość do kawy, tym bardziej że jest to paczka z kilkoma kosmetykami made in USA, które bardzo lubię i o których chciałabym z Tobą porozmawiać w ramach postu o cruelty free
Zadowolona więc poszłam na poranny wykład myśląc, że kiedy wrócę spotkam listonosza albo moja paczuszka będzie już w skrzynce. Niestety, naiwna ja... Kiedy skończę się łudzić, że francuska poczta chociaż raz zadziała sprawnie i szybko? Wyglądając przez okno widziałam już dzisiaj dwa samochody poczty, niestety żaden listonosz nie zapukał do moich drzwi, a skrzynka na listy pozostaje wciąż pusta. 
Postanowiłam więc wziąć przykład z mojego chłopaka i sprawdziłam adres jaki został im zakomunikowany, żeby dostaczyć moją przesyłkę. Szczerze powiedziawszy to nawet się nie zdziwiłam, zobaczyłam, że brakuje nazwy budynku, w którym mieszkam (nazwa ucięta po dwóch pierwszych literach). 
Zaś o godzinie 10:34 (jaka precyzja!) zostałam powiadomiona, że moja paczka została dodatkowo zabezpieczona przez pocztę. Jak rozumiem przesyłka z USA musiała zostać poddana dodatkowej kontroli, która najpewniej polegała na jej otworzeniu.


Mamy godzinę czternastą. Za pół godziny funkcjonariusze kończą swoją przerwę obiadową i powracają na swoje stanowiska. Kto wie, może za chwilę ktoś zapuka do moich drzwi?


Coup de gueule jest potrzebne


Nie lubię narzekać. Nie lubię stawiać się w pozycji ofiary i narzekać na swój los, ale cholera jasna czasami trzeba to z siebie wyrzucić. Dlatego jeśli miałeś podobne sytuacje albo i gorsze, bo nigdy nic nie wiadomo - nie trzymaj tego w sobie, balance
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że jeśli chodzi o strajk czy manifestację - ludzie z poczty, banków i innych sektorów potrafią doskonale się zorganizować. Zapominają jednak o swoim głównym obowiązku, a to sprawia, że ludzie nie chcą doceniać ich pracy. 




Opowiedz o swoich przygodach w komentarzach, czy często zamawiasz coś przez Internet a następnie okazuje się, że istnieje problem z dostawą? A może już całkowicie się zraziłeś i nie wysyłasz niczego pocztą? 


Życzę Ci miłej popołudniowej kawy (lub herbaty), obyśmy mieli jak najmniej takowych problemów! Ja zaś wracam pod okno, jak babcie monitorujące osiedle - będę wyczekiwać na moją paczuszkę! 

Do zobaczenia niebawem, 
Karolina





zdjęcia:

okładka: canva.com
1, 2.: pixabay.com
3.: unsplash.com
4.: kolekcja prywatna

4 komentarze:

  1. Współczuję. W Szwajcarii poczta działa co prawda wzorcowo, ale firmy kurierskie już niestety nie zawsze. W związku z czym mam za sobą przejścia z kurierem z jednej z tych firm. Kilka razy zdarzyło się, że zostawiał paczkę w tzw. Paketshopie, nawet nie próbując jej dostarczyć - i nie zostawiając tym samym oczywiście w skrzynce żadnej informacji, gdzie ją zostawił. Raz odesłał przesyłkę do sklepu (!) - oczywiście bez próby dostarczenia. Złożyliśmy na niego do tej pory dwie skargi, od tego czasu paczki dostarcza prawie dobrze. Ostatnio w systemie było, że paczka dotrze dnia x, cały dzień czekałam, a tymczasem przywiózł ją dopiero następnego dnia. Na pytanie, dlaczego nie wtedy, kiedy wg systemu miał, odparł, że... nie zmieściła mu się do samochodu (nie, nie była to szafa ani nic innego, co potrzebuje bardzo dużo miejsca). Ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O francuskich kurierach też mogłabym się rozpisać - zostawianie paczek u sąsiadów, bo adresata nie ma w domu... Ostatnio tak właśnie skończyła paczka mojej sąsiadki, kurierowi nie chciało się wracać, więc zostawił ją u mnie, bez żadnego pokwitowania ani nic. Aż odechciewa się robić zakupy przez Internet przez takie sytuacjie.

      Usuń
  2. Oj nie raz miałam takie sytuacje ze paczka była wręcz wciśnięta na sile ( pamietam jak wyjmowałam moj karton z nowymi butami czy żelazkiem rozcinając pudełko w skrzynce bo inaczej nie dało sie tego wyjąc). Raz mnie zaskoczyli muszę przyznać. Przyjaciółka wysłała mi kartkę . Otrzymałam - przedartą na pół, włożoną w folie z poczty z przeprosinami. Maszyna wciągnęła kartkę. Pare razy oczywiście szukali przesyłek i znaleźć nie mogli, doręczali sąsiadom choc numer jak byk wyraźnie napisany. Awiza ze nikogo nie było w domu tez były , bywaly tez awiza i dostarczona paczka czyli szłam na poczte a panie szukały po czym jak sprawdzaliśmy w systemie skąd to moze byc to mówiłam ze juz mi to dostarczono i wlasciwie na darmo szukają. Większy ,,popis " umiejętności dawali kurierzy. Paczki wrzucane za płot ( no co? Dostarczona ? - dostarczona ! ) , SMS z wiadomością ze nikogo nie było w domu i paczkę możemy odebrać w punkcie w markecie jakieś 10 km od nas ( akurat moj R był w tym czasie w okolicy i niemożliwe zeby kurier tam dojechał w pare minut. Zreszta powiadomiono R ze paczka od rana tam leży i ze to częsta praktyka ). Moje martensy krążyły dwa dni po okolicy bo kurier jak napisał na stronie ,, nie mógł znaleźć adresu ). Dopiero po naszych telefonach i skargach przyjechał łaskawie kurier. Ja wiem , ze Oni tam pracuja od rana do wieczora ale na litość boskom grrrrr nikt ich do tej pracy nie zmusza jak to mawiała moja była szefowa a jak sie jest kurierem to jednak wypadało by ten adres znać/ znaleźć / dostarczyć. Muszę jednak przyznać ze jak nie lubie godzin otwarcia fr poczty tak uwielbiam rozmiary fr skrzynek na listy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba cały świat ma problem z począ. Ja nie wiem jakim cudem im się to udaje.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosiłabym abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę bądź obrażające mnie/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiam! :)