Podsumowanie roku


Tradycji musi stać się zadość, czas na podsumowanie mijającego roku. Dzisiaj powrócę do najważniejszych momentów 2017 roku zarówno w kwestii życiowej jak i blogowej. Wielki kubek kawy po prawicy jest? Jak tak - to zaczynamy!


Chciałabym móc powiedzieć, że był to świetny rok, który odznaczył się samymi pozytywami - a tych było sporo! Jednak przeszłam i przez kryzys, który porządnie się na mnie odbił. Ale po kolei...

Sukcesy i radości


Ten rok zapamiętam na bardzo długo. To właśnie z początkiem 2017 znalazłam pracę, zaś pod jego koniec praca i oszczędzanie objawiło się mieszkaniem. Cały majowy miesiąc odznaczył się egzaminami, by dwudziestego pierwszego czerwca - czyli w dzień kolejnej naszej rocznicy - dowiedzieć się że zdobyłam dyplom technika chemii! Zaś od września jestem szczęśliwą studentką chemii na uniwersytecie Bordeaux 1.


Był to bardzo koncertowy rok, zupełnie jak dwa poprzednie! Bal otworzył Gary Mullen & The Works, którzy idealnie odtwarzają twórczość Freddiego i Queenu! Szczerze Ci polecam, głos Garego jest niesamowity! 
Kolejnym koncertem na jaki się udaliśmy był mój wymarzony koncert Placebo w Tuluzie. Placki grały utwory, których z reguły nie usłyszysz na ich występach, tym bardziej byłam szczęśliwa. Przy okazji zwiedziliśmy nieco miasta i muszę przyznać, że Tuluza jest piękna! 
Już w letnie wakacje wyskoczyliśmy na północ Francji, do Arras - kolejny raz na Main Square Festival. O organizacji mogłabym sporo ponarzekać, ale tego nie zrobię z jednego prostego powodu - System of a Down. Uwielbiam ich miłością szaleńczą, cudownie było ich zobaczyć i usłyszeć na żywo. I przy okazji zedrzeć sobie gardło! 
Nieco ponad tydzień później byliśmy już w drodze do Bilbao w Hiszpanii na jeden dzień BBK Bilbao Festival, gdzie wystąpili Depeche Mode. Wyprawa była fantastyczna, festiwal jest genialny i mam nadzieję, że spędzimy tam kiedyś pełne trzy festiwalowe dni!


We wrześniu byliśmy w Polsce, zaliczyliśmy Warszawę, Mazury i Białystok (i zapiekankę w Ełku <3 ). To był wyjątkowo intensywny, ale niezwykle pozytywny tydzień!


Ciemniejsza strona


Z początkiem 2017 roku narzuciłam sobie bardzo ambitne tempo blogowania,  którego bardzo chciałam się trzymać. Zapomniałam o drobnych szczegółach - wenie i niespodziewanych wypadkach, jakie to lubią chodzić po ludziach. Głównie z tego drugiego powodu lekko się załamałam i nie miałam ani ochoty, ani czasu tworzyć nowości na blogu. Z powodów osobistych zaprzestałam się udzielać w tym moim miejscu w Internecie przez kilkanaście tygodni, które wykorzystałam na powrót do formy.


Niestety - blog na tym ucierpiał, statystyki poleciały na łeb na szyję i Francuskie Życie czyta zdecydowanie mniej ludzi. Cieszę się jednak, że ponownie tu tworzę, nawet dla garstki ludzi, którzy dalej klikają w link odsyłający do nowego tekstu. Tempo pięciu postów, które trzymałam na początku roku okazało się być męczące i nie do utrzymania, choć zdecydowanie się popłacało - Francuskie Życie przeżywało wtedy swój najlepszy czas. Teraz jednak stawiam na mniej wpisów bogatszych w treść, które Cię zachęca do zaglądania tu częściej!

Pomimo ciszy na blogu przez kilkanaście tygodni zyskałam nieco czytelników, a najwięcej stałych bywalców pochodzi z tych dziesięciu miejsc:

1. Warszawa (17,23% wszystkich wejść)
2. Paryż (6,89%)
3. Kraków (4,63%)
4. Bègles (3,54%)
5. Wrocław (2,93%)
6. Poznań (2,85%)
7. Katowice (2,74%)
8. Londyn (1,80%)
9. Merignac (0,80%)
10. Bruksela (0,77%)


Serdecznie dziękuję za częstą gościnę i miłe komentarze jakie zostawiacie! Staram się jak mogę żeby to miejsce było wyjątkowym źródłem informacji i ciekawostek, i jednocześnie bardzo odzwierciedlało moje podejście do życia. Cieszę się, że tak wielu osobom się tutaj podoba!



Podsumowanie i postanowienia


Był to naprawdę wspaniały rok, który wzbogacił mnie o wiele nowych doświadczeń. Nie nazwę go najlepszym czy też nawet lepszym od zeszłego, ale nie uznam też go za całkowicie stracony. Zapisze się w mojej pamięci jako rok kiedy zostałam technikiem, ułożyłam sobie życie, znalazłam pracę i zorganizowałam sobie tak czas, żeby jeszcze pojeździć po Europie. Czy to nie jest fantastyczne? Nie ma co zawracać sobie głowy szczegółami, które i tak nie zmienią toku życia. Cytując Monthy Pythona: "always look on the bright side of life!".

Nie lubię się bawić w postanowienia noworoczne, uważam je za zbędne. A już na pewno nie są mi potrzebne, żeby się zmowtywować do tych 'typowych' postanowień; schudnąć/zgrubnąć/wypięknieć/ogarnąć życie/inne idiotyczne marzenia. Jedne comogę w tej materii tutaj powiedzieć to - postaram się być bardziej regularna. No ale nie gwarantuję niczego, kto wie co przydarzy się za tydzień, miesiąc, dwa...

Póki co dziękuję serdecznie raz jeszcze za obecność tutaj i życzę szampańskiej sylwestrowej zabawy!






Do niebawem,
Karolina

2 komentarze:

  1. Gratuluję nowego tytułu i znalezienia pracy! :-) I życzę, żeby 2018 przyniósł jak najwięcej nowych, fajnych rzeczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tak właśnie było! Dziękuję pięknie i szczęśliwego, pozytywnego roku życzę <3

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosiłabym abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę bądź obrażające mnie/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiam! :)