Nagrzane ulice, lato w mieście...

10:20


Trzydzieści stopni na termometrze, bezchmurne niebo i żar lejący się po chodnikach niczym lawa. Ani powiewu wiatru, ani klimatyzacji w tramwaju, ulice palą w podeszwy, wszyscy desperacko szukają cienia i zimnej wody. Wyjście z domu bez okularów przeciwsłonecznych jest równe wypaleniu sobie oczu, marzysz o zostaniu w wannie zimnej wody... Mimo wszystko spotykasz na swojej drodze do pracy ludzi w kurtkach, ba - nawet czapkach! Znasz to? Witaj w klubie mieszkających w dużym mieście. 

Albo mieście po prostu. W zabetonowanym świecie, gdzie ciepło nie opuszcza murów, a Ty desperacko szukasz chociażby cienia cienia. Zaczyna się lato, sezon upałów, narzekania na pogodę, zjadania hektolitrów lodów i wypijania równoważnika basenu olimpijskiego wody. "Jest za gorąco żeby żyć" usłyszysz zapewne nieraz, a jeszcze kilka tygodni temu narzekałeś na beznadziejny deszcz, wiatr i pluchę. My ludzie to jednak dziwne stworzenia. 
Południe Francji, kolejny dzień upałów. Wczoraj padł rekord temperatury (35 stopni w Landach, najwyższa temperatura kiedykolwiek odnotowana w maju w tych okolicach). Już nie liczę ile razy moi francuscy znajomi do mnie zadzwonili albo napisali i zaproponowali tę samą, nudną rzecz: 

Zbierzmy ludzi i chodźmy do parku! 

Hmm, niech pomyślę... Siedzieć na trawie, jeśli dopisze szczęście - może w cieniu jakiegoś drzewa; nic nie robić tylko siedzieć na zewnątrz w tym upale... Nie. To przecież męczy Cię jeszcze bardziej! Już wolałabym serio pochodzić po centrach handlowych, najlepiej wejść do jakiegoś spożywczego i udawać, że przez pół dnia wybieram jogurty. Nie ma nic przyjemnego w leżeniu na trawce w taki upał, tak samo jak nie ma nic przyjemnego w leżeniu plackiem na plaży. Dla mnie to nie wypoczynek, to istna tortura. 


Kojarzysz obraz Niedzielne popołudnie na wyspie Grande Jatte Seurata? To ten obrazek powyżej. Tak wyglądają wszystkie parki, zielone skwery, wszystkie miejsca z odrobiną zieleni, żeby móc posadzić tyłek i sobie go nie przysmalić. I to nie tylko w Bordeaux, wszystkie francuskie miasta tak mają!  Tej atrakcji nigdy nie zrozumiem niestety, w upalne dni uciekam od miejskiego zgiełku. Chyba, że koniecznie muszę iść do miasta, ale wtedy zahaczam o jakąkolwiek fontannę, żeby chociaż na chwilę zanurzyć palące stopy. Albo całkowicie się zanurzyć i popływać. Tak, to jest moja rada - kąpcie się w fontannach (tylko nie dajcie się złapać strażnikom miejskim!).

W Bordeaux jest kilka miejsc, w których zaznasz chwili odpoczynku, fontanny są tutaj często spotykane, a poza tym - mamy największe lustro wody w tej części globu. Jest gdzie się ochłodzić. 
Generalnie w tramwajach i autobusach powinna działać klimatyzacja, niestety czasem można trafić na nagrzaną puszkę, do której nie masz ochoty wchodzić. Latem najprzyjemniejszym środkiem transportu publicznego są promy, które aktualnie mają trzy przystanki na lewym brzegu i dwa przystanki na prawym. Przyjemna bryza ochładza twarz i wprawia w dobry humor, a żeby tak podróżować wystarczy zwykły bilet tramwajowy. A jakie widoki..!


Choć do plaży jest niedaleko to naprawdę nie polecam udawać się w taki upał nad ocean. O dramat wcale nie trudno. Chyba, że lubisz leżeć plackiem na piachu, ale jak pewnie przyczytałeś wyżej - to mnie nie kręci, ergo nie mam ochoty o tym mówić. Jest jeziorko na Begles, jest le Lac de Bordeaux, gdzie możesz się zanurzyć, zagrać w siatę albo nawet zrobić grilla. Dostaniesz się tam busem czy też tramwajem. 
Jak przetrwać lato w mieście z kamienia? Zostać w kamieniu, klatki schodowe starych kamienic są tak fantastycznie chłodne i przyjemne! 
Pić, dużo pić! Wody, herbaty, soku - niekoniecznie musi być zimne, pamiętaj że ciepły napój lepiej gasi pragnienie niż ten lodowato zimny! Zaś tutaj znajdziesz proste przepisy na chłodne koktaile idealne na lato. 

Jak przetrwać lato w mieście? Najlepiej przeprowadzić się na biegun północny. 



Powiedz mi lepiej jakie Ty masz sposoby na upał, na ten żar lejący się z nieba? Przyjmę każdą radę i poradę! 

Do niebawem, 

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Od kilku dni mialam ochote schowac sie w lodowce! 32 stopnie w Paryzu i jeszcze ta wilgotnosc i parnosc powietrza, cos strasznego! Mieszkanie nagrzalo sie w zaledwie jeden dzien... Z radoscia powitalam chmury i spadek temperatury..... I boje sie tego lata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieliśmy relatywnie łagodną zimę, może więc lato okaże się być deszczowe? Nie życzę nam tego, ale gdyby temperatura nie przekraczała powiedzmy dwudziestu pięciu stopni - byłoby idealnie! No ale nie można mieć wszystkiego, prawda?

      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń

“Avec un bon compliment, je peux vivre deux mois.”
- Mark Twain

Cieszę się, że postanowiłeś skomentować ten wpis! Z góry dziękuję za każde miłe słowo i konstruktywną krytykę. Proszę tylko: szanuj innych komentujących. I na bogów - nie reklamuj się! To wcale mnie nie zachęca do kliknięcia.

Pozdrawiam!