Point Culture - Go vegan!

12:54



Już od kilkunastu miesięcy dokumentuję się i zdobywam informacje na temat weganizmu we Francji, traktowaniu zwierząt na świecie i życiu bez potrzeby wykorzystywania innych gatunków dla ludzkiej korzyści. Chciałabym więc podzielić się moimi spostrzeżeniami z Tobą, kto wie - może mamy podobny punkt widzenia? A nawet jeśli nie - wymiana zdań na tak poważny temat na pewno będzie konstruktywna. 

Słowem wstępu opowiem o liczbach. Według reportażu BFMTV, od dziesięciu lat obserwuje się spadek konsumpcji mięsa we Francji (o około dziesięć procent). Około trzech procent populacji jest wegetarianami, a aż dziesięć procent poważnie rozważa przejście na dietę wegetariańską i zmienienie swojego stylu życia. Moim skromnym zdaniem uważam, że te cyfry są dowodem postępu i rozwoju ludzkiego mózgu, który w końcu zdaje sobie sprawę, że zwierzęta też cierpią. 

Nigdy nie zaglądałam innym do talerza, każdy ma wolną wolę i prawo do decydowania o sobie, w tym również jak się odżywia, jak wygląda. Dlatego mówiąc "go vegan!" mam na myśli nie tylko zaprzestanie konsumpcji mięsa, nabiału czy miodu, ale również zaprzestanie noszenia odzieży pochodzenia zwierzęcego, bojkotu cyrków z udziałem zwierząt czy zoo. Ideologię tę uważam za naprawdę wartą uwagi, dlatego też postanowiłam dowiedzieć się o niej więcej. I zaczęłam zastanawiać się dlaczego odsetek ludzi, którzy obrali ten styl życia jest tak mały we Francji. 


Myślę, że kultura kulinarna Francji jest swoistym zaprzeczeniem weganizmu. Pójdź do pierwszej-lepszej restauracji i spójrz w kartę: na pierwszej pozycji entrecôte, steki lub nieco lżejsze filety z kurczaka czy indyka. Na entrée przed głównym daniem nie ma nic lepszego od kawałka szynki, zaś przed deserem kelner zapyta: "podać kartę z serami?". Francuzi lubią mięso. Lubią dobrej jakości mięso. Ale czy kogoś interesuje w jaki sposób są traktowane zwierzęta zanim trafią na widelec? 

Francja słynie ze swoich serów. Moja nauczycielka francuskiego zawsze powtarzała, że każdego dnia mógłbyś jeść inny gatunek sera - jest ich tyle co dni w roku. Sama uważam, że sery są fantastycznym tworem, jednak coraz częściej zastanawiam się czy jest mi to niezbędne do życia. Potrafię obejść się bez serów, bez mięsa, bez nabiału czy miodu. Coraz rzadziej spożywam mięso (najczęściej podczas rodzinnych obiadów, czyli raz-dwa razy w tygodniu). Powoli kieruję się w stronę wegańskiego stylu życia. Czy każdy Francuz będzie mógł to kiedyś zrobić? A co z tradycyjnym, świątecznym foie gras? Patologicznie obtłuszczona gęsia wątróbka, którą uzyskuje się poprzed siłowe karmienie tych zwierząt zamkniętych w klatkach, w których ich ruchy są całkowicie ograniczone nigdy mnie nie kręciła, a wręcz odstręczała. Jednak we Francji jest to symbol kulinarny i gastronomia na najwyższym poziomie. Czy to właśnie przywiązanie do tradycji hamuje rozwój weganizmu we Francji?


Tradycje i rozrywki związane ze zwierzętami są brutalne i nie powinny mieć miejsca w czasach w jakich obecnie żyjemy. W czasach kiedy nauka i technologia są tak rozwinięte, kiedy ludzie zdają sobie sprawę, że zwierzęta też cierpią. Rytualne masakry delfinów, corrida, cyrki ze zwierzętami - dlaczego to jeszcze istnieje? Bo ludziom sprawia to "przyjemność". Ale jak można czerpać przyjemność i satysfakcję z odbierania niewinnej istocie życia? 

Mam znajomą, która nazywa siebie wegetarianką walczącą o prawa zwierząt. Jednak nie odmówi sobie sera czy ryby, a jej marzeniem jest przejażdżka na grzbiecie słonia. Ignorancja jest największą zarazą ludzkości i dopóki ludzie nie staną się bardziej świadomi swoich czynów - nie ruszymy dalej. Choć samej daleko mi do bycia wegetarianką czy weganką mam świadomość, że małymi kroczkami jestem w stanie wiele zdziałać. Tak jak mówiłam wcześniej - mięso jadam dwa razy w tygodniu, staram się ograniczyć spożycie nabiału czy miodu (nie pamiętam kiedy miałam ostatni raz styczność z tym ostatnim). Staram się wybierać kosmetyki opatrzone labelem cruelty free, noszę tylko bawełnianą odzież. Oczywiście mam swoje słabe punkty - bardzo lubię ser i jajka, w łazience mam szczotkę do włosów z włosia dzika. Jednak uważam, że małymi krokami zajdę dalej niż weganie ekstremiści, którzy chcieliby wszystkich nawrócić na jedyny słuszny tyb życia. 

Weganizm we Francji staje się coraz bardziej popularny, ludzie szukają alternatyw, powstaje coraz więcej restauracji gdzie można zdrowo i smacznie zjeść... W Internecie można znaleźć masę gotowych przepisów, a także porad i stron całkowicie poświęconych dla ludzi stawiających swoje pierwsze kroki w świecie wegan. Moją ulubioną stroną poświęconą temu tematowi jest veganactu.com - warto tam zaglądnąć. 


Być może moje słowa będą brzmieć karykaturalnie w otoczeniu wpisów na temat jedzenia, tym o azjatyckich restauracjach i innych, które mam zamiar napisać. Cóż poradzę na fakt, że do weganizmu jeszcze trochę mi brakuje, a chciałabym polecić dobre miejsca w mieście przeznaczone nie tylko dla żołądków 'trawożerców'. Ewoluuję powolutku, ale progresywnie. Kto wie, może niebawem na blogu pojawi się wpis o najlepszych wegańskich knajpkach w mieście? 

Pozdrawiam ciepło,




You Might Also Like

2 komentarze

  1. Z prawdziwa przyjemnoscia przeczytalam Twoj wpis.
    Coraz wiecej ludzi przyznaje, ze bez miesa, ryb, nabialu, jaj mozna dobrze i zdrowo jesc... tylko...
    I tu padaja argumenty, ktore najczesciej sprowadzaja sie do :
    1. Lenistwa - tak, przejscie na styl weganski jest czasochłonne, jeśli przez cale zycie jadlo sie mieso. Trzeba poczytac o odzywianiu, doksztalcic sie by uchronić ciało od wszelkich niedoborów, a to - na poczatku zabiera naprawde duzo czasu.
    2. zaslanianie sie "tradycja" - "zawsze sie jadlo mieso", "czlowiek jest miesozerca bo ma kly", i inne tego typu stwierdzenia, znów wypływające z lenistwa, z posługiwania sie tym, co sądzi "większość".
    Przypomina mi sie fakt, ze tradycja w niektórych krajach jest wydawanie 12-latek lub nawet 16-latek za mąż, obrzezanie kobiet w Afryce, fois gras we Francji i postna Wigilia w Polsce (gdyby nie ryby, buyloby wegansko, czyz nie ? )
    3. "Lubie mieso". Czlowiek obejdzie sie bez udka kurczaka, kurczak bez udka sie nie obedzie.

    Temat rzeka.Dzieki, ze go poruszylas.
    (L214 jest bardzo aktywne w Twojej okolicy. maja naprawde ciekawe argumenty, nie stygmatyzuja ludzi, pomagaja w "tranzycie" miedzy stylami zycia, bez obwiniania (wiekszosc z nas, niestety, byla wychowana na diecie mięsnej, i propaguja myslenie, ze nie ma co sie ogladac na przeszlosc, tylko z usmiechem i optymizmem patrzec na weganska przyszlosc.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy liczyłam właśnie na Twój komentarz tutaj :) Miło mi bardzo, że zaglądnęłaś!
      Tak, to temat rzeka i ta rzeka coraz bardziej mnie porywa. Dlatego coraz więcej o tym czytam, rozmawiam i staram się zmienić coś w swojej codzienności. O L214 słyszałam już kilka razy, o ile się nie mylę mój znajomy jest tam wolontariuszem. Zapomniałam wspomnieć o tej organizacji we wpisie :)

      Pozdrawiam Cię bardzo!

      Usuń

“Avec un bon compliment, je peux vivre deux mois.”
- Mark Twain

Cieszę się, że postanowiłeś skomentować ten wpis! Z góry dziękuję za każde miłe słowo i konstruktywną krytykę. Proszę tylko: szanuj innych komentujących. I na bogów - nie reklamuj się! To wcale mnie nie zachęca do kliknięcia.

Pozdrawiam!