Dobrze zjeść... azjatyckie knajpki

10:21


Każdy z nas uwielbia dobre jedzenie, co nie? Uwielbiam próbować nowych rzeczy, poznawać nowe smaki i odkrywać inne kultury poprzez jedzenie, nie ma nic lepszego! Dzisiaj przedstawiam Ci przewodnik po Bordeaux od strony kulinarnej, a na dobry początek zaczniemy od azjatykich knajpek i restauracji. I nie będziemy mówić tylko o sushi!

Średnio raz w tygodniu chodzę z moim chłopakiem na kolację do restauracji czy jakieś knajpki. Oboje lubimy dobrze zjeść, więc kiedy odkrywamy nowe miejsce z nowymi daniami nie możemy się wręcz powstrzymać od zabawy w krytyków kulinarnych. Ale ciesz się - dzięki temu poznasz kilka świetnych miejsc na kulinarnej mapie Bordeaux i  nie będziesz musiał testować, zrobiliśmy to za Ciebie!

Dzisiaj kilka słów o azjatyckich miejscach w Bordeux, do których regularnie wracamy, ale i też o takich w których już nigdy nas nie znajdziesz. 



Pitaya

Pitaya to sieć restauracji typu fast-food, które reklamują się jako przedstawiciele kuchni tajskiej. Miałam przyjemność być w jednej z nich z dobrym znajomym, który pochodzi z Tajlandii i jak sam stwierdził - nie za bardzo przypomina mu to kuchnię z ojczyzny. Ale liczą się chęci, co nie? 
W Bordeaux jest ich kilka, największa znajduje się chyba na Sainte Catherine (zaznaczona na mapie). Na ich stronie internetowej pitayaresto.fr znajdziesz kartę z całą ich ofertą. Przepadam bardzo za Chicken Thai i Pho Thai, dla amatorów owoców morza również znajdą się dobre rzeczy!
Cenowo wypadają naprawdę świetnie, gdyż rzadko kiedy jesteś w stanie skończyć miseczkę ich jedzenia! Ja najczęściej biorę pudełko i resztę biorę na wynos, co robi mi za całkiem spory obiad następnego dnia! 

Pitaya jest zdecydowanie miejscem, które szczerze polecam! Mimo iż z kuchnią thaj ma podobno niewiele wspólnego jest to jednak bardzo dobra (i pewnie zdrowsza) alternatywa dla uwielbianego przez Francuzów MacDonalda.

 Chiba Ramen

Restauracja ta znajduje się za placem Victoire i gdyby nie przypadek raczej nigdy byśmy tam nie trafili! Ale jednak zjedliśmy tam prześwietną kolację, choć miejsce jest dosyć... specyficzne. Czemu? Na oparciach wszystkich krzeseł widać postacie z anime/mangi, od Pokemonów po DBZ, pod sufitem wiszą parasoleczki, zaś ze ściany zrobiono ekran, gdzie z rzutnika lecą non-stop japońskie hity lub openingi do słynnych anime. Szaleństwo! 
Jednak jedzenie - zarówno przystawki jak i dania główne (w moich żyłach płynie ramen <3) są wyśmienite! Do wyboru masz kuchnię japońską lub koreańską, więc zdecydowanie jest w czym wybierać. Polecam zaglądnąć na ich stronę: chibabordeaux.com

Miejsce jest lekko na uboczu i nie akceptują kart płatniczych ani czeków, są jednak mistrzami kuchni! Staff jest przezabawny i otwarty na uwagi. 


 Moon Wok

Kolejnym dobrym adresem jest Moon Wok, gdzie serwują kuchnię khmerską. Nigdy nie byłam w Kambodży ani nie słyszałam o ichniejszym jedzeniu, dlatego było to dla mnie nielada odkrycie. Idea tej restauracji jest niezwykle prosta - sam komponujesz swoje danie! Jako bazę masz do wyboru ryż bądź makaron (bodaj sześć rodzajów), następnie typ mięsa (od kurczaka po owoce morza), następnie warzywa, dodatki i sosy. Wszystko to w bardzo rozsądnej cenie. 

Niestety nie mają strony internetowej, ale pozytywne opinie w sieci raczej potwierdzają moje słowa. Dodatkowo są w naprawdę świetnej lokalizacji w centrum miasta. To zdecydowanie plus dla ludzi, którzy po smacznym jedzeniu mają ochotę na dobre piwo!



﹖Nobi Nobi

Nie wiem do jakiej kategorii przydzielić to miejsce. Jest... bardzo przeciętne, choć większość moich znajomych uwielbia tam jadać. Miałam okazję wypróbować kilka dań i mówiąc kolowialnie - dupy nie urywa. Ramen jest naprawdę średni, mięsko ratowało nieco sprawę, no ale niestety. Nie jest też to jakaś wielka tragednia, jeśli mam jednak wybierać między Nobi Nobi a Pitayą znajdującą się dziesięć metrów dalej zdecydowanie wybieram to drugie! 

Jedno przynam - są lepsi niż ostatnie dwie pozycje jakie chcę Ci przedstawić. Dlatego z dwojga złego już lepiej iść do Nobi na ramen niż do...


Jap'One

Poszliśmy tam za namową mojej znajomej i bardzo się zawiedliśmy. Czekaliśmy piętnaście minut w pustej sali na kogoś z obługi, żeby móc złożyć zamówienie. Układ restauracji raczej nie pozwala na przegapienie klienta, więc szczerze się zdziwiliśmy tak długim czasem oczekiwania. Potem było tylko gorzej.
Ryż był bardzo sypki co praktycznie uniemożliwiało nam jedzenie pałeczkami, jedzenie ogólnie było średniej jakości. No i ten moment, w którym kelner przewraca Twoją miskę na ziemię... Niby detale, jednak zapadają w pamięć i powodują, że nie masz najmniejszej ochoty już tam wracać. 


 Umami Ramen

Najnowsze odkrycie i najnowszy zawód. A było takie obiecujące! Niestety - obsługa średnia, dwukrotnie pomylili się z zamówieniem. Ramen kompletnie bez smaku, nawet ich sosy nie ratowały tej katastrofy. Pierwszy raz zamówiliśmy również 'japońskie' piwo. Gdybym wiedziała, że pod szyldem z japońskim piwem kryje się Heineken w życiu nie popełniłabym tego błędu (wpis o piwach chyba też niebawem się pojawi). 

Niezbyt profesonalne podejście do sprawy i staff, który udawał, że nas nie widzi... Nie ma nic gorszego chyba. 



Lubisz kuchnie z różnych zakątków świata? A może jadłeś w podobnych miejscach i masz zupełnie inne odczucia niż ja? Daj znać w komentarzu!

Wpadnij również na stronę bloga na Facebooku, un petit pouce en l'air nie zaszkodzi, a nawet dodatkowo zmotywuje do dalszego pisania!

Pozdrawiam ciepło!



You Might Also Like

2 komentarze

  1. Tak. Zdarzyło mi się być w takich miejscach jak dwa ostanie. Na całym świecie się mogą pojawić. Ja mówię o Wiedniu. A wystarczyło by trochę skupienia i uśmiechu.

    OdpowiedzUsuń

“Avec un bon compliment, je peux vivre deux mois.”
- Mark Twain

Cieszę się, że postanowiłeś skomentować ten wpis! Z góry dziękuję za każde miłe słowo i konstruktywną krytykę. Proszę tylko: szanuj innych komentujących. I na bogów - nie reklamuj się! To wcale mnie nie zachęca do kliknięcia.

Pozdrawiam!