Trymestralne podsumowanie


Nim zapodam Ci kolejne kalendarium na najbliższe tygodnie dobrze byłoby podsumować pierwszy kwartał 2017 roku, nie uważasz? Całkiem sporo się wydarzyło, chciałabym Ci poopowiadać o tym co robiłam, co ciekawego odkryłam. Więc usiądź na chwilkę i poczytaj, a nuż Cię zainspiruję? 


Pierwszy kwartał nowego roku minął zaskakująco szybko! Może tylko dla mnie, no ale był pełen rozrywek, szaleństw i przede wszystkim - oznaczył się ogromną ilością pracy, zarówno szkolnej jak i tej zarobkowej. Ta druga była impulsem, nagłą chęcią i potrzebą poczucia się w pełni niezależnej (finansowo) od rodziny czy od chłopaka. Pracuję jedynie w weekendy, gdyż w tygodniu jeszcze zobowiązuje mnie szkoła, ale te dwanaście godzin tygodniowo znacznie polepszyły moją sytuację finansową. Mogę pozwolić sobie na nieco większe winylowe szaleństwa, wypady ze znajomymi czy też podróże i koncerty. 

Słówko o koncertach - całkowitym spontanem był dla mnie i moich znajomych koncert Garego Mullena i The Works, którzy to w perfekcyjny sposób odtwarzają koncerty Queen. Zaserwowali nam ponad dwugodzinny spektakl, niesamowity głos wokalisty i fantastyczne odtwarzanie zachowania Freddiego na scenie przeniosły nas w całkowicie inny wymiar. Rozglądając się po publiczności w tym małym, ale jakże przytulnym teatrze stwiedziliśmy, że jesteśmy jednymi z najmłodszych widzów. No ale skoro francuska młodzież woli słuchać Jul... 

Bordolejska zima nie dała się nam aż tak we znaki jak w zeszłym roku, gdzie ulewy i silny wiatr powodowały lokalne podtopienia i wylew rzeki wzdłuż deptaków. Było zimno i wietrznie, ale w miarę słonecznie, przez co miałam przyjemność usłyszeć nieraz: "Zimno ci? Ale jak to możliwe, jesteś Polką, to dla ciebie codzienność!". Jak by to wytłumaczyć... Od ośmiu lat rezyduję we Francji, w Polsce byłam raz - i to latem! Po prostu się odzwyczaiłam!


Za nami również próbne egzaminy. Pisałam o nich w poprzednim wpisie, do którego Cię odsyłam jeśli jesteś ciekawy. Oddałam również raport z moich aktywności ze stażu, który zrobiłam rok temu, przede mną jeszcze prezentacja. Nieźle się z nim namęczyłam, miliardy poprawek i szukanie dziury w całym przez moje promotorki spędzały mi sen z powiek. Najgorsze i najbardziej męczące było jednak jego tłumaczenie z angielskiego na francuski, naprawdę nie polecam nikomu. Ale ça y est! - trzydzieści pięć stron rezumujących dwa miesiące mojego życia poszło już w świat. 

Odkryłam kilka nowych, ciekawych miejsc w Bordeaux. Znasz już moją głęboką pasję do kościołów i cmentarzy, mój zachwyt nad pewnym miejscem w mieście niepowinien Cię już dziwić. Kościół Świętego Pawła położony w odnodze jednej z najbardziej ruchliwych ulic Bordeaux - Sainte Catherine - jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych. Trzeba zobaczyć to na żywo, żeby pokochać to miejsce tak samo mocno jak ja. 

W moim jakże intensywnym życiu brakuje miejsca na boga/bogów, nie potrzebuję ich obecności. Jednak ich miejsca kultu zachwycają mnie za każdym razem. Człowiek jest w stanie stworzyć tak piękne dzieła ku chwale ich wyobraźni. Zachwycam się każdym detalem, kolorem, cieniem, kształtem... Jak to już kiedyś stwierdziłam - nie wierzę w boga, wierzę w ludzi, którzy są w stanie stworzyć rzeczy tak ogromne i przepełnione pięknem.


Nudne popołudnia, kiedy już nie byłam w stanie się uczyć czy pisać raportu, zapełniałam sobie obecnością pewnego francuskiego youtubera. Didi Chanduidui i jego przyjaciele otworzyli mi oczy na wiele ciekawych zagadnień. Chłopak przedstawia pięć (czasem więcej) teorii na dany temat i stara się je wyjaśnić. Jego monologi są proste i bardzo przyjemne w odbiorze, jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o Mona Lizie, katastrofie tunguskiej, bogu, śmierci czy chociażby Game of Thrones? Zaglądnij na jego kanał, serdecznie polecam!

Od jakiegoś czasu lubię słuchać również krytyk muzycznych w wykonaniu Links The Sun. Tworzy także inne typy podcastów, jednak zdecydowanie najbardziej przypadł mi w roli krytyka muzycznego. Podchodzi bardzo profesjonalnie do swojego zadania, przedstawia mertyoryczne (dobra, nie zawsze) argumenty i jest w miarę obiektywny w swoich osądach. 

Nie mając zbyt wiele czasu na bardziej pasjonujące lektury powróciłam do mojej ulubionej książki zatytułowanej Płomienna Narzeczona. Szukałam jej kilka lat, a dostałam w prezencie od cioci (dzięki której w ogóle poznałam tę książkę). Nie będę spoilować, warto przeczytać - historia pomieszana z religią i zabobonami, z lekką erotyczną nutką i zawiłym wątkiem miłosnym. Na chłodne wieczory pod kocykiem i kubkiem kawy jest idealna!


Nadchodzące miesiące będą niezwykle intensywne, czas spiąć pośladki i zabrać się porządnie do roboty! Jak minęły Tobie te pierwsze trzy miesiące roku? Daj znać w komentarzu!
A już w pierwszy weekend kwietnia na blogu nowe kalendarium, wpadnij koniecznie. 

Pozdrawiam gorąco,



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosiłabym abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę bądź obrażające mnie/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiam! :)