Studenckie życie


Czas nadszedł, żeby pogadać o szkole. O egzaminach, o stresie, o kosmicznych wymaganiach nauczycieli i wykładowców. O motywacji lub jej braku, o burdelu w notatkach i nocach liczących tylko kilka godzin snu. Bo - kłamać nie będę - tak właśnie wygląda życie studenta. Potrzebuję się wygadać, więc jeśli nie masz zbyt dużo czasu zaglądnij w pasek wpisów po prawej, może znajdziesz coś krótszego. Ja tymczasem wezmę łyk kawy i zacznę się użalać nad sobą... (oj, żartuję!).

Co prawda tydzień egzaminów próbnych był bodaj dwa tygodnie temu, jednak większość moich znajomych nadal tym żyje. Osobiście na próbne poszłam kompletnie nieprzygotowana, gdyż moje wrodzone lenistwo kazało mi sprawdzić jak bardzo spierdolę kiedy nie wkładam żadnego wysiłku w naukę. Po ocenie z matematyki (0,75 na 20) chyba dobrze wnioskuję, że czas ostro zabrać się do roboty, tym bardziej, że materiał wcale nie jest taki straszny. 

Część pisemna wyglądała następująco:


Do tego oczywiście dochodzą zajęcia praktyczne w laboratorium, gdzie na egzaminach próbnych losuje się między chemią organiczną a chemią ogólną. Na moje nieszczęście wylosowałam ogólną... Oba przedmioty bardzo lubię, ale jeśli chodzi o zajęcia praktyczne zdecydowanie lepiej odnajduję się na chemii organicznej. No ale los tak chciał! W każdym bądź razie wiem, że nie zawaliłam, a nawet całkiem nieźle mi poszło. 

Nie mieliśmy próbnych zajęć praktycznych z inżynierii procesowej, czyli jak my to nazywamy - chemia na dużą skalę. Powód był prosty - od początku drugiego semestru pracujemy sami przy wszelakich maszynach (wcześniej zajęcia odbywały się parami), tak więc możnaby stwierdzić, że co tydzień mamy próbne egzaminy z praktycznego aspektu inżynierii procesowej! A trzeba przyznać, że trzymetrowe (co najmniej!) kolumny do destylacji robią wrażenie.


Jest jeszcze jedna rzecz, z której ciężko byłoby zrobić próbny egzamin, a mianowicie prezentacja stażu (zarówno prezentacja ustna jak i raport). Deadline do oddania pisemnej części jest już w... ten poniedziałek! Wciąż z niecierpliwością czekam na maila od mojej promotorki z ostatnimi korektami i uwagami, żebym mogła go w końcu wydrukować i mieć to z głowy... No ale zaczynasz mnie już znać i wiesz, że zapewne wysłałam go w ostatnim momencie, kiedy stres już sprawia, że krew szumi w uszach... 

... Albo i nie! Nigdy się nie stresowałam przed egzaminami, generalnie podchodziłam do nich z ogromnym mamtowdupizmem. Nie stresowałam się przed swoim pierwszym dniem we francuskiej szkole, gdzie na samym początku potrafiłam powiedzieć tylko "dzień dobry" i "dziękuję"; nie stresowałam się kiedy wyleciałam na dwa miesiące w kompletnie nieznane mi miejsce ani przed maturą. Tak więc nie stresuję się w ogóle przed egzaminami. Jeśli zdam - będę mieć jakże zacny tytuł technika chemii i najprawdopodobniej będę kontynuować na najzwyklejszym w świecie uniwersytecie na wydziale biochemii; jeśli nie zdam - będę kontynuować naukę na wydziale biochemii. Plan jest prosty - ukończyć L3, zrobić sobie przerwę od nauki na rok czy dwa, poświęcić ten czas na pracę, rodzinę, podróże, a potem kontynuować przynajmniej do poziomu doktora/inżyniera. 

Już nie raz słyszałam, że ta ambicja mnie zgubi, ale wiem że dam radę! Egzaminy już w maju (rozbili je na cały miesiąc, witaj przygodo!), rezultaty dostaniemy w wyjątkowy dla mnie dzień, gdyż akurat będę świętować trzecią rocznicę szalonej przygody jaką rozpoczęłam z moim KzB, tak więc muszę spiąć poślady żeby ani siebie, ani jego nie rozczarować. Książę wspiera mnie w każdej mojej decyzji, w każdej chwili jest gotów mnie wysłuchać i mimo iż nie wszystko rozumie stara się mi pomóc, za co niezwykle jestem mu wdzięczna. Ten człowiek jest zdecydowanie najlepszą osobą jaką w życiu spotkałam!


Wracając do szkoły, notatek i całego tego bazaru... Z niecierpliwością czekam na ferie (jeszcze trzy tygodnie...), żeby móc w końcu zrobić porządek w notatkach! Mam trzy stosy rozwalone po całym pokoju, ostatnio znalazłam fiszki z fizyki w łazience. Tak więc jak widzisz zreorganizowanie się i uporządkowanie pokoju powoli mi się narzuca. Czekam, aż będę mieć w końcu chwilę wolnego, żeby w końcu się ogarnąć. 



A Ty jak w Twojej szkole/studiach/pracy? Dajesz radę czy desperacko odliczasz do wakacji? Stresujesz się przez egzaminami? Daj znać w komentarzu!

Pozdrawiam Cię serdecznie,



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosiłabym abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę bądź obrażające mnie/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiam! :)