Po sąsiedzku

11:34


Nie planowałam dzielić się tutaj sprawą tak delikatną jaką są relacje międzyludzkie, ale po ostatniej rozmowie przy kawie z moim sąsiadem stwierdziłam, że tej sprawie należy się jednak dyskusja. Chociaż z porozu jest to błahe i nijakie, są momenty kiedy jednak spędza mi sen z powiek. Chodzi o życie w bloku, do którego jeszcze chyba nie przywykłam.

Całe życie mieszkałam na wsi. Nie licząc krótkiego epizodu życia, kiedy to mieszkaliśmy w bloku w Wadowicach (i którego praktycznie nie pamiętam - miałam wtedy kilka lat), dzieciństwo spędziłam w domu jednorodzinnym na wsi. Daleko do szkoły nie miałam, te półtora kilometra chodziło się dzielnie. Zimą ślizgałam się po oblodzonej drodze, latem chodziłam na skróty przez pola sąsiadów. Z dzieciakami z sąsiedztwa było zawsze wesoło, miło wspominam ten czas, ale anegdotki z Polski będą miały swój osobny wpis.

Wraz z przeprowadzką do Francji byłam skonfrontowana z dwoma problemami - mieszkaniem w dużym i mieszkaniem w bloku. Wbrew obawom miasto wcale mnie nie przytłoczyło - wręcz przeciwnie. Zresztą gdybym go nie pokochała nie byłoby bloga ani jego otoczki, gdzie publikuję ciekawostki i zdjęcia. Jedynie sąsiedzi... Oczywiście nie wszyscy, ale jednak...
| źródło: tumblr.com |
Wychowano mnie na osobę, która szanuje wszystkich, niezależnie od koloru skóry, wyznania, gustów czy poglądów politycznych.  Nie szukam problemów, a konflikty staram się rozwiązywać pokojowo. Upierdliwość i chamstwo niektórych osobników jest jednak czynnikiem wywołującym u mnie gniew, a wręcz agresję. Mieszkanie w bloku, kamienicy - whatever, w momencie kiedy nie jest się samym, a za ścianą ma się obcych ludzi powinno się zmuszać do wzajemnego szacunku i życia w zgodzie. Już nawet nie harmonii, bo to inny poziom, ale po prostu w zgodzie. I to tutaj, właśnie na tym polu od jakiegoś czasu ça va pas.

Zazwyczaj zaczyna się niewinnie, ot impreza i głośna muzyka do późnych godzin. Sama wyprawiłam szaloną osiemnastkę z dużą ilością ludzi, alkoholu i głośnej muzyki, jednak lojalnie uprzedziłam otoczenie i zadbałam o porządek. Kiedy następnego dnia wynosiłam butelki mój sąsiad (ten z którym ostatnio ucięłam sobie pogawędkę) zapytał czy impreza faktycznie miała miejsce, gdyż nie słyszał żadnego hałasu. Da się? Da!

Są jednak tacy, którzy nagle o trzeciej w nocy robią gruntowny remont mieszkania albo mają nagłą ochotę posłuchać kilka jakże przyjemnych kawałków Valda (typu: Bonjour, jeśli wytrwacie muzykę polecam zapoznać się z tekstem, ach - język francuski jest taki piękny!). A na tego typu zachowanie mam tolerancję zero.
Mieszkam na trzecim i ostatnim piętrze w miarę nowego budynku. Z sąsiadami wymieniałam grzeczności i wszystko było okay. Nie mam pojęcia co było czynnikiem wywołującym tę lawinę chamstwa i prostactwa. Sąsiedzi z mieszkania obok lubią sobie zapalić na klatce schodowej. Palą wszystko jak leci, schodzą się ich znajomi czy inni sąsiedzi - jest siwy dym (nie tylko z papierosów), jest syf i brud. A przecież wyraźnie jest napisane, że zakaz palenia obejmuje wszystkie strefy wspólne, a więc i klatkę schodową...
Chamskie komentarze przyćpanych czy pijanych ludzi są już rutyną - ale przecież tak nie powinno być! Nie powinnam być przyzwyczajona do chamskich tekstów, a kiedy decyduję się ugryźć w język, żeby nikogo nie obrazić - sama jestem obrażana. Dlaczego ludzie myślą, że mogą pozwolić sobie na więcej? Czy to już oznaka, że czasy bardzo się zmieniły a kurtuazja i galanteria przeszły do lamusa?

Pode mną mieszkanie zajmuje bardzo liczna rodzina z Majotty, dumni są chyba z pochodzenia, gdyż nazwa tego zamorskiego departamentu Francji jest wyryta na każdej ścianie klatki schodowej. Nie wiem czemu ma to służyć.
Pokój pod moim zajmuje nastoletni przedstawiciel tejże oto rodziny. Wraz z kolegami z innych budynków lubią grać w piłkę w prywatnym garażu przeznaczonym dla mieszkańców budynku bądź bawić się w otwieranie i blokowanie bramy wjazdowej. Na pytanie moje, mojego sąsiada i kilku innych osób dlaczego to robi odpowiada, że nie ma kluczy wejściowych, a jakoś do mieszkania dostać się musi. Ale dlaczego to automatycznie oznacza niszczenie wspólnego dobra? Przecież dorobienie kluczy nie kosztuje dużo - a idąc do spółdzielni/agencji jest możliwe, że zrobią to za darmo.

Przygody z tym młodym człowiekiem są moim koszmarem. Latem, kiedy nawet nocą temperatura w pokoju nie schodzi poniżej trzydziestu stopni nie wyobrażam sobie spać bez otwartego okna. Jednak on wtedy decyduje się spędzić noc na balkonie słuchając muzyki z telefonu i śpiewając do tego. Zeszłego lata zaserwował mi to przez trzy noce z rzędu. Zwróciłam grzecznie uwagę - raz, drugi, trzeci. Raczej miał mnie w dupie, gdyż kiedy wychyliłam się przez okno po raz kolejny, żeby przypomnieć mu, że cisza nocna już obowiązuje od kilku godzin zobaczyłam jak stoi i z wyciągniętą ręką w górze podtyka swój telefon pod moje okno, żebym mogła lepiej słyszeć jakże cudowny, francuski rap.

Sprawa miała swój finał na policji, która i tak niewiele zdziałała. Po kolejnej nieprzespanej nocy i zwracaniu uwagi, że tapage nocturne jest karalne postanowiłam zejść piętro w dół i twarzą w twarz porozmawiać jak cywilizowani ludzie. Była trzecia w nocy, zła, zmęczona i z fatalnymi przeczuciami zapukałam do drzwi (dzwonek nie działał). Otworzył mi ten nastolatek... z nożem w ręce i okrzykiem: "I tak nic mi nie zrobisz". Pierwszy raz serio zaczęłam się obawiać o swoje życie. 

Policja niewiele robi, po tamtym zgłoszeniu kilkakrotnie przejeżdżali na patrol, ale wraz z rozpoczęciem roku szkolnego zaprzestali. A mój sąsiad nadal hałasuje, otwiera na chama tę bramę czy rysuje samochody w garażu. Doszło do tego, że jedna z ofiar zamontowała dash cam i monitoruje co dzieje się kiedy nikogo nie ma w garażu. Aż przecieram oczy ze zdumienia na samą myśl pomysłowości tego człowieka i jego znajomych. 

Jednak dlaczego tak jest? Należy tu obwiniać brak wychowania, a może brak czasu? Dlaczego rodzice nie zwracają swoim dzieciom uwagę, że źle postępują bądź ich zachowanie może być krzywdzące dla innych. Może to właśnie są efekty tego słynnego 'wychowania bezstresowego' - w takim razie nowe pokolenie będzie chamami i prostakami myślącymi, że wszystko im wolno. Przykro się robi, kiedy się o tym myśli. 




Oups... Wyszło nieco więcej niż dwa słowa. Ale za to jaka ulga! A Ty - masz przygody ze swoimi sąsiadami? Wiesz jak im zaradzić? A może doskonale się dogadujecie? Podziel się swoją opinią! 
Wpadnij również na stronę bloga na Facebooku, un petit pouce en l'air nie zaszkodzi, a nawet dodatkowo zmotywuje do dalszego pisania! 

Pozdrawiam ciepło, 


You Might Also Like

10 komentarze

  1. Współczuję....Karolina, a może rób to samo? Jakieś disco polo na ful? I jeszcze jedno, gdzie są rodzice? Dlaczego w nocy otworzył Ci drzwi nastolatek? Jakaś chora sytuacja....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy przez bity tydzień podlewałam kwiaty o drugiej w nocy. A jako że doniczki mam dziurawe i zdarzało mi się nie trafiać do ziemi... ;)
      Co do rodziców - nie wiem. Rzadko ich widuję, choć mieszkam tam już siedem lat. Tamtej nocy w mieszaniu była jedynie dwójka wyrostków... Będę dalej zwracać uwagę i dzwonić na policję, ale demotywuje mnie fakt, że ludzie myślą że są ponad prawem.

      Usuń
  2. Ojej, strasznie przykra i denerwująca sytuacja:(
    Bardzo Ci współczuję.
    Egoizm i brak emaptii u tego młodego człowieka wprost przerażają.
    Mogę sobie wyobrazić, jak koszmarne mogą być noce z rapem w tle (choćby w pięknym francuskim języku). Mam nadzieję, że uda się rozwiązać ten sąsiedzki problem. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebawem przeprowadzka (oby), więc oby nowi sąsiedzi byli mili :)

      Usuń
  3. ja na całe szczęście (mieszkam w bloku) mam idalnych sąsiadów - zero problemów, każdy umie się zachować, a jakikolwiek syf każdy sprzata. Nigdy na całe szczęście nie miałam problemów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem Ci, że masz strasznie ciężką sytuację. Dziwne jest to że policja nic nie robi. Będąc we Francji zauważyłam że duża część młodzieży z korzeniami arabskimi, innego kraju (gdzie były kolonie francuskie)albo DOM-TOM tak się właśnie zachowują. Są strasznie głośni i nie znają zasad kultury osobistej. Na pewno jest to w większej części wina wychowania przez rodziców... Przepraszam że to napiszę, ale to oni własnie zachowują się w prostacki sposób w stosunku do innych, jeśli porównamy ich z rodzimymi Francuzami.

    PS. widziałam filmiki, jak francuska policja uciekała przez bandę chłopów w arabskiej dzielnicy, może boją się że kiedyś jakaś grupa z Majotty ich dorwie za ukarania tego "młodzieńca" :D haha!
    A tak serio to może zgłosić to do jakiejś spółdzielni albo złożyć pisemy wniosek na policje podpisany przez sąsiadów?

    Pozdrawiam :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na całe szczęście życie mi się tak ułożyło, że już niebawem nie będę mieć tego problemu! Jeśli ten wpis podziałał na sumienia ludzi z agencji, przez którą dostałam mieszkanie mogłam go napisać już miesiące temu, haha :)

      Ale jeśli moja rodzina będzie mieć nadal problemy z jakże uciążliwym sąsiedztwem to będę walić drzwiami i oknami na policję, do spółdzielni i gdziekolwiek tylko się da.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. To chyba jakies HLM na uboczach ,,wielokulturowej'' dzielnicy. Mieszkac miedzy dzikusami to utrapienie wszystkich ludzi. Taka jest Francja. Pode mna mieszka Polak, ktory ma zwyczaj sluchania glosno telewizora potrafi go wlaczyc o 3 w nocy. Zaczynaja sie wtedy odzywac inni sasiedzi stukajac za sciany albo w kaloryfer. Napisalam mu kilka slow na karteczce i wsunelam pod drzwi. Postraszylam go, ze zglosze do syndyka jesli nie zaprzestanie zaklocania spokoju. Na szczescie uspokoil sie a moze raczej wystraszyl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że podziałał raczej strach ;) Ale Twój sąsiad przynajmniej się uspokoił, sądzę że przede mną jeszcze długa droga, żeby ten z mieszkania pode mną również przejrzał na oczy.

      Usuń

“Avec un bon compliment, je peux vivre deux mois.”
- Mark Twain

Cieszę się, że postanowiłeś skomentować ten wpis! Z góry dziękuję za każde miłe słowo i konstruktywną krytykę. Proszę tylko: szanuj innych komentujących. I na bogów - nie reklamuj się! To wcale mnie nie zachęca do kliknięcia.

Pozdrawiam!