Z kobiecego punktu widzenia - o kosmetykach

11:02


Francuskie życie o kosmetykach i minimaliźmie


Być może jestem jedyna, ale słowo minimalizm kojarzy mi się z meblami z Ikei, surowym wystrojem wnętrz i białymi, neutralnymi ubraniami, które to pasują do wszystkiego. Minimalizm jaki jest promowany na Instagramie, Tumblr czy Pinterest nieco mnie przeraża, no ale każdy ma swoje gusta, prawda? Moda na bycie minimalistą wybuchła i rozprzestrzenia się niczym fala tsunami po całym świecie. Sama do tej kategorii się nie wpiszę, jestem totalnym przeciwieństwem idei minimalizmu. Uwielbiam zbierać, kolekcjonować, zapychać swoje półki naprawdę niepotrzebnymi rzeczami. Oprócz winyli, książek czy pocztówek w moich czterech ścianach znajdziesz wszystkiego po trochu - pudełka po GlossyBox, które przetrzymuję z nadzieją, że jeszcze się do czegoś przydadzą, puszki po kawie, paragony, zupełnie zbędne ozdoby czy biżuterię, której nie noszę.

Daleko mi do minimalistki, jednak rozmyślając nieco nad ideą 'posiadania mniej' zdałam sobie sprawę, że mogłabym poważniej się nad tym zastanowić. Chciałabym dzisiaj z Tobą porozmawiać o kosmetykach, nie tylko o moich ulubieńcach, ale również o tych, które dostałam bądź kupiłam i z którymi się nie polubiłam. Nie lubię wyrzucać rzeczy (stąd moje nałogowe zbieractwo), lubię za to eksperymentować, dzięki czemu mogę dać kosmetykom drugą szansę. Jeśli temat Cię interesuje - zaparz kawę i siadaj na chwilę, niedzielny obiad nie ucieknie!

Zacznę od dwóch-trzech rzeczy, które dostałam w przesyłce od GlossyBox. Jeśli śledzisz mnie od dłuższego czasu wiesz, że od maja zeszłego roku zasubskrybowałam GlossyBox i co miesiąc dostaję przesyłkę z 5-6 kosmetykami, które mają pasować mniej-więcej do tematu miesiąca. Zabawna rzecz, odkrywam dzięki temu ciekawe produkty, a i nie rujnuję się za bardzo - koszt to 15,99 euro miesięcznie. 

Pierwszym produktem niech będzie maseczka do skóry wrażliwej marki Avène, za którą wszyscy tutaj szaleją - a przynajmniej takie mam wrażenie. 

Kosmetyki i ich inne zastosowanie


Na stronie producenta czytamy o magicznych właściwościach tej wody termalnej, choć osobiście mam bardzo mieszane uczucia. Sama maseczka ma łagodzić podrażnienia skóry wrażliwej i dodatkowo ją nawilżać. A raczej natłuszczać, bo głównym składnikiem tego produktu (zaraz po wodzie termalnej) jest olej mineralny. Wyciągi z olejów, delikatna formuła, i tak dalej... Na mnie nie działa. Nie uważam, żeby ta maska zasługiwała na specjalne miejsce na podium, kiedy jej efekt jest porównywalny z umyciem twarzy i nałożeniem warstwy kremu Nivea. Zresztą - teksturę i zapach mają identyczny! 

Recencje kosmetyków, ich inne zastosowanie i porady

Full size w Polsce to wydatek rzędu sześćdziesięciu złotych (50 mL), osobiście wcale bym się nie skusiła na taką ofertę. Sama mam jeszcze połowę tubki, choć regularnie raz w tygodniu testowałam tę maskę. Żeby nie marnować produktu i dać mu drugą szansę wymieszałam go z odrobiną cukru i tym samym zrobiłam sobie domowy peeling. Delikatny - dzięki konsystencji maski, ale jednocześnie zdzierający z Ciebie naskórek. Mam tego jeszcze na jakieś dwa-trzy peelingi. Robiłabym je częściej, gdyby tylko leń żyjący we mnie postanowiłby się w końcu ruszyć.

A co do kremu Nivea - bardzo lubi się ze skórzanymi butami! Zamiast wydawać fortunę n produkty do utrzymania butów zainwestuj w duży, klasyczny krem Nivea.



O Benefit Cosmetics słyszał chyba już każdy z nas, nawet taki kosmetyczny zacofaniec jak ja. O następnej rzeczy pisałam już kiedyś na blogu, śmiałam się, że nie wiedziałam co zrobić z tym produktem, którego nigdy w życiu bym nie użyła. Chodzi tu o żel modelujący brwi - Gimme Brow. Przez długi czas przechodziłam koło niego i zastanawiałam się co z nim zrobić. Nie maluję się na codzień, a tym bardziej nie bawię się w podkreślanie brwi. Aż któregoś razu, kiedy to jak grzeczna dziewczynka nakładałam olej na włosy pomyślałam, że wzmocnienie rzęs rycyną może być ciekawym pomysłem. 

Alternatywne zastosowanie  Benefit Cosmetics

Olej rycynowy dobry do włosów i rzęs

Szczoteczka jest mała i bardzo praktyczna, idealnie rozprowadza olej na rzęsach, które już teraz, po paru miesiącach użytkowania są zdecydowanie mocniejsze, grubsze i chyba nawet nieco dłuższe. Butelkę oleju rycynowego o pojemności 250 mL męczę z dobre pół roku, jeśli nie więcej, to zdecydowanie jeden z moich ulubionych produktów pielęgnacyjnych. Używam go do wzmacniania rzęs, wcieram sobie w skórę głowy, żeby wzmocnić cebulki i przyspieszyć porost włosów (to drugie póki co jest niezauważalne, ale nie tracę nadziei!), mieszając łyżkę oleju rycynowego i dwie łyżki kremu Nivea otrzymuję fantastyczną maskę na włosy, po której są niezwykle miękkie i puszyste. Rycyna jest ciężkim olejem, niełatwym do spłukania, ale uwielbiam ten olej i gdzie tylko mogę - tam stosuję! 



Kolejną rzeczą jaką dostałam w GlossyBox jest ta odżywka. Aussie podbija Francję, wiele dziewczyn prowadzących kanały lifestyle na YouTube (np. EnjoyPhoenix) uwielbia produkty tej marki. Miałam okazję testować best-seller marki, czyli odżywkę 3 Minute Miracle do włosów zniszczonych. No i... musimy o tym pogadać. 



Po pierwsze - zapach. Nie znoszę. Są ludzie, którym zapach tej odżywki kojarzy się z gumą balonową i uważają go za bardzo przyjemny. O, albo spotkałam się jeszcze z opinią, że pachnie jak kisiel. No sorry, dla mnie to plastik, bardzo nieprzyjemny zapach plastiku, czegoś sztucznego... Jestem na nie. Dalej, odżywka jest wypełniona silikonami, których to moje włosy nie lubią i nie potrzebują. Mam naturalnie gładkie włosy, nie potrzebuję dodatkowej akcji silikonów zawartych w szamponach czy odżywkach. No i nie można mówić o naprawie włosów, kiedy zapycha się je silikonami, ludzie... Użyć od czasu do czasu - na przykład przed jakimś ważnym wydarzeniem - jak najbardziej, ale nie na codzień. 


No ale żeby nie wyrzucić niemal pełnej butelki, po desperackim przeszukiwaniu Internetów wpadłam na dwa zastosowania. Pierwszym z nich jest użycie odżywki jako bazy pod peeling skóry głowy. Sama bym na to nie wpadła, podziękuj Anwen za ten wpis, bo nawet nie wiedziałam, że można zrobić coś takiego. Zrobiłam to raz czy dwa, no ale odżywka nie jest najlepsza - silikony w składzie, poza tym uważam, że to dosyć męczący, a wręcz zbędny zabieg. Drugim możliwym wykorzystaniem nielubianych odżywek do włosów jest użycie ich jako kremu do golenia. Skóra jest jedwabiście gładka, jedynym negatywem jest fakt, że trzeba bardzo dokładnie wypłukać maszynkę, bo odżywka ma tendencję do zapychania ostrzy. 



Jak widzisz można znaleźć wiele innych zastosowań różnych kosmetyków, wystarczy tylko ruszyć głową! Ważne jest też umieć czytać składy produktów, żeby nie być potem zbyt zawiedzionym, żeby konkretnie dowiedzieć się co jest składnikiem aktywnym ulubionego szamponu czy kremu polecam zaglądać na tę stronę: kosmopedia.org, znajdziesz tu odpowiedzi na wszystko! 
Robisz własne kosmetyki? A może masz inne zastosowania niezbyt ciekawych produktów? Uważasz, że jest to dobry wstęp do kosmetycznego minimalizmu? Podziel się koniecznie swoimi opiniami!













You Might Also Like

1 komentarze

  1. Mi też daleko do minimalistki, ale ostatnio pozbywam się wielu rzeczy i przyznam, że od razu mi lepiej :) To tak z myślą, że za kilka miesięcy będzie czekać nas przeprowadzka i fajnie byłoby się zmieścić do czegoś mniejszego niż TIR :P ale ze względu na ograniczenie odpadów używam znacznie mniej kosmetyków niż kiedyś (a nigdy nie było tego jakoś bardzo wiele), więc u mnie te kosmetyczne boxy by się raczej nie sprawdziły, a kosmetyki pewnie czekałyby w nieskończoność na to, aż je w końcu użyję - lub raczej przeterminowane wyrzucę :P Lubię jednak alternatywne podejścia do produktów, jak do tego mi nie pasuje, to może sprawdzi się do czegoś innego ;)

    OdpowiedzUsuń

“Avec un bon compliment, je peux vivre deux mois.”
- Mark Twain

Cieszę się, że postanowiłeś skomentować ten wpis! Z góry dziękuję za każde miłe słowo i konstruktywną krytykę. Proszę tylko: szanuj innych komentujących. I na bogów - nie reklamuj się! To wcale mnie nie zachęca do kliknięcia.

Pozdrawiam!