Bordeaux zimową porą


Zima w Bordeaux już na dobre się zadomowiła. Jest inaczej niż w poprzednich latach, to znaczy - nie pada i nie wieje, jakby miał się skończyć świat i matka natura postanowiła dobić swoje dzieci. Nie, póki co jest zimno, ale powietrze jest suche i ostre, nie ma wiatru. Czyli jest tak jak lubię. Brakuje jeszcze tylko śniegu i mam szczerą nadzieję, że w tym roku pojawi się choć troszkę białego puchu. 
Okres przedświąteczny w Bordeaux jest pełen uroku i słodyczy. Na placu Pey Berland stanęła wielka choinka, w alejach Tourny wyrosły budki jarmarku świątecznego, zapach grzanego wina, pieczonych kasztanów czy aligot towarzyszy każdej sekundzie tam spędzonej. Wieczorami zapalają się cudowne światełka, pod Teatrem Wielkim ktoś gra na gitarze Franka Sinatrę, witryny sklepów bombardują pomysłami na prezenty świąteczne. Bref - święta czuć pełną piersią. 

Kilka zdjęć przed Tobą, by pokazać Ci tutejszą magię. Niebawem pokażę Ci więcej, zabiorę Cię na świąteczny jarmark! Spróbujesz ze mną aligot i kanadyjskich specjałów, poprzymierzamy czapki i rękawiczki, i poszukamy prezentów dla najbliższych. 










★ Facebook ★ Instagram ★ VSCO ★


1 komentarz:

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosiłabym abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę bądź obrażające mnie/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiam! :)