Pamiętaj, żeby nie zapomnieć

09:09

Pamiętam, że rodzice wcześniej udali się spać, gdyż mama w sobotę wstawała wcześnie do pracy, a ojciec ją odwoził. Ja zaś pozwoliłam sobie na siedzenie w Internecie do późna, bo kto zabroni? 
Pudelki, nie pudelki, najróżniejsze głupoty jakie można było znaleźć w Internecie przewijały się przed moimi oczami. Przed snem chciałam jeszcze sprawdzić stan swojego konta, nie wiem jak to zrobiłam, ale kliknęłam Le Monde, a nie La Banque. Wiem tylko, że w tamtym momencie opuściło mnie całe zmęczenie, krew uderzyła do głowy, a kolejne litery układały się w coraz bardziej dramatyczne zdania. Bataclan zalał się krwią.

Co chwilę aktualizując strony czytałam wciąż rosnący bilans zmarłych czy rannych. Było ok. drugiej w nocy kiedy zdecydowałam się przestać, przespać kilka godzin i wtedy na nowo sprawdzić sieć. Po cichu liczyłam, że to tylko zły sen. 
Zanim udałam się do łóżka napisałam notę dla rodziców, którą umieściłam w kuchni - pierwsze pomieszczenie do którego idzie mama zaraz po przebudzeniu. W telegraficznym skrócie napisałam ówczesny bilans ofiar oraz miejsca, w których zamachy miały miejsce.
Miałam wrażenie, że ledwo co zamknęłam oczy, kiedy obudził mnie szybki krok mamy i jej głośny szept skierowany do ojca. Czytała moją kartkę jednocześnie szukając pilota od telewizora, żeby dowiedzieć się więcej. Weszłam do pokoju i widziałam ich oboje z szokiem, smutkiem i złością wymalowaną na twarzach. Kiedy mnie zauważyli wypytali mnie o konkretny czas, kiedy to miało miejsce i czy wiadomo coś jeszcze. 
Potem ponownie odpłynęłam we śnie. 

W sobotę wyszłam na miasto, przejść się wzdłuż deptaku, żeby nieco ochłonąć i zebrać myśli. Nie uszłam zbyt daleko, ponieważ w życiu czegoś takiego nie widziałam - miasto było puste. Bordeaux, miasto żyjące 24/7 było puste, nikogo na deptaku, od czasu do czasu jakiś samochód, ale to wszystko. Nigdy czegoś takiego nie widziałam. 
Weekend upłynął mi na zastanawianiu się 'jak i dlaczego?'. Dowiedziałam się, że moi znajomi byli w tym samym momencie na drugim końcu ulicy gdzie miała miejsce strzelanina i myślałam co by było, gdyby coś im się stało. Napisałam do kilku znajomych Polaków z pytaniem czy nie mieli tam nikogo bliskiego i czy wszyscy są cali.

W szkole nie było nikogo z kim moglibyśmy o tym porozmawiać, po prostu dać upust myślom i emocjom. Nauczyciele zbywali nas tekstem: "co było to było, czasu nie cofniecie". Pod koniec tygodnia na zajęciach z matematyki nasz profesor stwierdził, że tak przybitych nas jeszcze nie widział. Poświęcił nam dwie godziny, gdzie mogliśmy spokojnie o tym porozmawiać, gdzie on sam zabierał zdanie i mówił o symbolice tamtych zdarzeń. Pamiętam tamtego dnia nie zadał nam żadnej pracy - kazał iść i korzystać z życia, iść na piwo ze znajomymi, na koncert, na imprezę. Żeby udowodnić samemu sobie, że nikt nie zabroni nam się śmiać, bawić i wygłupiać, żadna ideologia czy religia. Że jesteśmy wolni i mamy prawo robić to na co mamy ochotę. 

W sieci rozpętało się piekło. Komentarze prawicy - czy to polskiej, czy to francuskiej - że Francja jest sama sobie winna, że "Francuzi tylko potrafią malować kredkami po ścianach w takich sytuacjach" i że "arabów trzeba wytępić", bo oni wszyscy są terrorystami. Po takich tekstach zweryfikowało się wiele moich znajomości, o których myślałam, że mają potencjał. Nie sądziłam, że w ludziach może być tyle nienawiści, nienawiści która zachodzi na oczy przez co nie dostrzega się rzeczywistości, w której się żyje.



Koniec stanu wyjątkowego we Francji będzie miał miejsce pod koniec stycznia przyszłego roku. Myślę jednak, że szybka rewizja przed wejściem do centrum handlowego czy halę koncertową weszły mieszkańcom Francji w krew. Widok grupy żołnierzy patrolujących ulice też nie jest niczym imponującym. Napina nieco atmosferę, ale nie tak bardzo jak po wydarzeniach sprzed roku czy tych sprzed kilku miesięcy. Jedno jest pewne - po każdym takim wydarzeniu Francja podniesie się z kolan, zamieszkują ją mądrzy i bystrzy ludzie, którzy potrafią na spokojnie podejść do najczarniejszych scenariuszy napisanych przez życie. 







★ Facebook ★ Instagram ★ VSCO ★


You Might Also Like

0 komentarze

“Avec un bon compliment, je peux vivre deux mois.”
- Mark Twain

Cieszę się, że postanowiłeś skomentować ten wpis! Z góry dziękuję za każde miłe słowo i konstruktywną krytykę. Proszę tylko: szanuj innych komentujących. I na bogów - nie reklamuj się! To wcale mnie nie zachęca do kliknięcia.

Pozdrawiam!