Jak żyć, kiedy wszyscy są tacy sami?

10:43


Są rzeczy, które irytują mnie mniej lub bardziej, cechy charakteru bądź wygląd, sposób życia czy po prostu zachowanie w stosunku do innych. Dzisiaj opowiem Ci o tych drobnostkach, które wkurzają mnie u Francuzek. 

Zima nadchodzi, czas było więc wybrać się na miasto i zakupić parę wygodnych, ciepłych i przede wszystkim trwałych butów. Okres zimowy na południu Francji jest koszmarem, plucha, wilgoć, wiatr i irytujący deszcz, normalny człowiek nakłada na siebie warstwy ciepłych, nieprzemakających ubrań i uzbraja się w parasol. Normalny tak. Ale nie nastoletnia ofiara mody, która desperacko pragnie podążać za trendami i wpasować się w swoje koleżanki. Być może Francuzki mają w sobie klasę i wiedzą jak się zachować, ale zdecydowanie nie wiedzą jak się ubrać.

Dziesięć stopni w Bordeaux, kiedy nie pada deszcz jest jak zero stopni w Krakowie, kiedy chmury okalające miasto zastanawiają się czy zasypać je białym puchem. Wiatr pełny wilgoci wiejący od oceanu jest najgorszym przekleństwem. Jednak nastoletnia dziewczyna będzie paradować w tenisówkach, jeansach z podwiniętymi nogawkami (żeby pokazać kostki), t-shircie i skórzanej kurtce, czasem narzuci na siebie szalik. I będzie głośno narzekać, że nie znosi zimy, że jej zimno! Albo jeszcze inaczej - trzęsąc się z zimna będzie wmawiać koleżankom, że jest jej wręcz gorąco! "Patrz jakie fajne tenisówki kupiłam na zimę"...

Jeśli twoim celem w życiu jest zapalenie płuc - kontynuuj, jesteś na dobrej drodze!

Wszystkie dziewczyny są do siebie podobne. Wychodzę z założenia, że moda jest świetnym medium, żeby pokazać swój punkt widzenia, swój światopogląd. Rzadko kiedy spotkasz tak zwaną dresiarę, która jest fanką Megadethu, rozumiesz co mam na myśli? 
Francuzki mają jednakowy styl. Czarne botki na niewysokim obcasie, rajstopy, sukienka w modne paski, prosto z wystawy z HM. Ciemne jeansy z dziurą na prawym kolanie, bluzeczka na cienkich ramiączkach i sweterek z Zary. Szalik to raczej cienka apaszka, co odważniejsze 'wyróżniają' się obrożą na szyi. Długie włosy, obowiązkowo rozpuszczone czy spięte w niedbały, wysoki kok. Wszystkie wyglądają jakby wyszły z jednej taśmy produkcyjnej. Niby zwykły look, powtarzany jednak przez wszystkie robi się nudny, a wręcz odrzucający.

PINTEREST - FRENCH FASHION     PINTEREST - FRENCH FASHION     PINTEREST - FRENCH FASHION

Nie twierdzę przy tym, że to brzydkie. Francuzki są zadbane, zawsze starannie umalowane, pachnące całą perfumerią i dymem papierosowym. Ich styl nie wyróżnia się jednak niczym szczególnym, na co warto byłoby zwrócić uwagę. Ile razy byłam obrzucana dziwnymi spojrzeniami tylko dlatego, że ośmielałam się wyjść poza kwadrat mody tu panującej. Bo zamiast czarnej kreski na powiece ja malowałam białą. Bo krzywiłam się na widok wszystkich rzeczy z nadrukiem ananasa. Bo śmiałam się z bluzeczek ledwo zakrywających biust (crop top?). Nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że wygoda jest ważniejsza niż moda. 

Jest jeszcze jedna rzecz, która dosyć mocno mnie wkurza. Pewnie myślisz - znowu francuskie powitanie, ileż można... 
Fakt, buziaki na powitanie są irytujące. Od jakiegoś czasu jednak zręcznie się wymiguję od tego i na przykład przed zajęciami, kiedy spotykamy się ze znajomymi może 'całuję się' dwa-trzy razy. Moi znajomi w końcu pojęli, że nie przepadam za tym i po prostu mówimy sobie: "cześć!". 

Ma to poniekąd coś wspólnego z tym o czym chcę się z Tobą podzielić. Francuzki, zwłaszcza te młode (późny college - liceum, a czasami nawet i na studiach) są niezwykle afektywne. Przywiązują się do swoich koleżanek tak bardzo, że pół dnia bez nich jest wielką tragedią. Nieraz jestem świadkiem, jak rzucają się w swoje ramiona, piszczą, krzyczą, robią sobie zdjęcia co pół minuty, które potem lądują na Facebooku z jakimś rozemocjowanym opisem. 
Ja tego nie pojmuję. Może mnie oświecisz? 
Mam grupkę znajomych, ale nigdy nie skakaliśmy sobie na ręce z radości, nie dramatyzowaliśmy jeśli nie widzieliśmy się przez kilka dni, ba - potrafiliśmy bez siebie przeżyć kilka miesięcy. Nie zaplatałam wspólnych warkoczy z moją psiapsiółką (byłoby to dosyć skomplikowane biorąc pod uwagę fakt, że jest metyską i ma charakterystyczną budowę i formę włosów), nie piszczałybyśmy ze szczęścia gdyby zsynchronizowałyby się nam miesiączki. 

Mogłabym jeszcze trochę o tym popisać, ale po co? I tak już nieźle zaszufladkowałam sporą część francuskiego społeczeństwa. Mogłabym mówić o uzależnieniu od Snapchata, od desperackim pragnieniu posiadania przyjaciela-geja, o dziewczynach-weshach (dresiarach, może o tym napiszę kiedyś), o papierosach o każdej porze roku... Wolę jednak się skupić na pozytywnych aspektach. Czego i Tobie życzę.




★ Facebook ★ Instagram ★ VSCO ★


You Might Also Like

5 komentarze

  1. Też to zauważyłam. Często puchowa kurtka, gruby szalik, że ledwo głowa wystaje, a do tego podwinięte spodnie i odkryte kostki. Dziwne podejście...

    OdpowiedzUsuń
  2. No wypisz, wymaluj moja corka i pasierbica :)
    No wlasnie, moze mnie tez oswiecisz, dlaczego ten "pozny college-wczesne liceum" tak maja ?

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałabym to wiedzieć... Myślę, że to przez okres dojrzewania, dziewczyny są niezwykle podatne na wpływy innych, trendy i Internet.

      Usuń
  3. Też nie mogę patrzeć na gołe kostki o tej porze roku :) Nie wiem o co chodzi zupełnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdybys poszla na Uniwersytet na Anglistyke, to bys zobaczyla, ze nikt nie jest taki sam, haha. Ale zgadzam sie z Toba co do reszty, kiedy bylam w prywatnym liceum, to klony same tam byly.

    (Solidarité entre polonaises en France ;) )

    OdpowiedzUsuń

“Avec un bon compliment, je peux vivre deux mois.”
- Mark Twain

Cieszę się, że postanowiłeś skomentować ten wpis! Z góry dziękuję za każde miłe słowo i konstruktywną krytykę. Proszę tylko: szanuj innych komentujących. I na bogów - nie reklamuj się! To wcale mnie nie zachęca do kliknięcia.

Pozdrawiam!