À la française - bordolejski slang

08:55

Język francuski to język miłości! Jest piękny, a to charakterystyczne ‘rrr’ dodaje tylko uroku. Francuzi mówią do siebie tylko słodkie słówka... Fałsz! Dzisiaj o slangu w Bordeaux, czyli jak sprawić, że nawet rdzenni mieszkańcy innych regionów nie zrozumieją bordolejskiej wersji francuskiego.

Zanim zaczniemy jeszcze dwa słówka - mam nadzieję, że ironia w pierwszym paragrafie była bardzo dobrze wyczuwalna. Nie, nie zmieniłam zdania, nadal nie przepadam za językiem francuskim, jednak mieszkam w specyficznym regionie, gdzie niektóre słowa są rozumiane jedynie przez Bordolejczyków i warto o tym wspomnieć. 







Swego czasu w moim liceum krążyła pewna anegdotka. Jedna z uczennic, Bordolejka z dziada pradziada udała się pierwszy raz do Paryża. Podróż długa i nużąca, więc po dotarciu na miejsce leci do piekarni i prosi o swoją ulubioną przekąskę. 

- Bonjour! Deux chocolatines s'il vous plaît, dans une poche si possible!

W tym momencie oczy osoby za ladą podobno wyszły z orbit. "Co ona do mnie mówi?" zapewne myślała. Poprosiła grzecznie o powtórzenie, na co młoda dama przypomniała sobie, że nie jest już w Bordeaux i szybko się poprawiła:

- Deux pains au chocolat... dans un sac papier... s'il vous plaît.

Niby jeden kraj, a jednak ciężko się zrozumieć! Wyjaśnienie tej absurdalnej sytuacji jest proste. Pain au chocolat lub też w moim regionie - chocolatine, to delikatny wypiek, połączenie idealne między lekkim jak piórko ciastem francuskim i sycącą czekoladą. 

Cała Francja uwielbia, jest jej symbolem na równi z winem i bagietkami. No ale właśnie... Tylko w moim regionie mówi się na to chocolatine. Cała reszta Francji zjada pain au chocolat. Gdybyś przyjechał do Francji, drogi czytelniku, to co byś chciał zjeść? Uroczą i słodką chocolatine czy "chleb z czekoladą"? 
Dla mnie to ciastko pozostanie na zawsze chocolatine - mieszkam w Bordeaux od tylu lat i zjadłam ich już tyle, że raczej ciężko byłoby mi się przestawić na tę drugą nazwę, która jest zresztą dłuższa i w ogóle nie pasuje do wyglądu wypieku. 

Po lewej macie mapkę, która pokazuje gdzie można spotkać chocolatine, a gdzie lepiej mówić, że chciałoby się dostać pain au chocolat. 

Mówimy również poche, które oznacza papierową torebkę czy też małą plastikową reklamówkę. Reszta Francji mówi sac, co jest... głupie, bo sac to również damska torebka. A nie nosimy przecież zakupów w małej kopertówce, prawda?

W Bordeaux nie mówi się, że coś jest świetne (trop bien!) czy jest czegoś dużo (beaucoup), to jakieś archaiczne, stare zwroty! W Bordeaux te dwa i jeszcze więcej innych określeń zostały zastępione przez jedno, proste słówko: gavé. W zależności od kontekstu można je odczytać na różne sposoby. Myślę, że do powyższej anegdotki, zamiast dwóch ciastek dziewczyna mogła powiedzieć:

- Je voudrais gavé d'chocolatines dans une poche, svp.

Wtedy osoba za ladą na pewno by spanikowała zastanawiając się jednocześnie czy koleżanka jej nie obraziła.

W krainie chocolatinek, kreacja stworzona przez moją ulubioną bordolejską blogerkę z lespavesbordelais.fr

Bordolejczycy swoim slangiem ułatwiają sobie życie. Zamiast całego zwrotu składającego się z kilku słów używają jednego - i wszyscy są zadowoleni. Przykład? Siedzieć z rozdziawioną buzią to rester bouche beé. Ale Bordolejczyk myśli: "Po co trzy słowa, skoro można załatwić sprawę jednym?". Dlatego mamy bader, które oznacza dokładnie to samo.

Może ostatni zwrot, nim Was zanudzę. Kiedy coś wkurza i przeszkadza Francuzi lubią szepnąć sami do siebie: "ça m'embête !". Bordolejczycy zaś mają swoje własne powiedzonko: "ça daille !". Nie sądziłam, że występuje to tylko w Bordeaux dopóki nie poznałam dwóch dziewcząt, które świeżo się przeprowadziły z północy do Księżycowego Portu. Chwilkę porozmawiałyśmy, zapytałam się czegoś i kiedy usłyszałam odpowiedź niegatywną powiedziałam: ça daille, na co obie zareagowały wytrzeszczem oczu.

Bordolejczyk jest w stanie stwierdzić nawet ça daille gavé!, i reszta Francji go nie zrozumie. Ale są to drobnoski, które bardzo mocno weszły w codzienność mieszkańców (zwłaszcza tych młodych) i nie da się tego tak łatwo wyplenić. Zdałam sobie z tego sprawę przebywając teraz w Norwich, w pracy mam dwóch kolegów Francuzów - jeden z Bordeaux, drugi z okolic Clermont-Ferrand. Ten drugi słuchając czasem naszych dialogów zastanawia się w jakim języku mówimy. W końcu co region to inny slang.




★ Facebook ★ Instagram ★ VSCO ★




You Might Also Like

6 komentarze

  1. Ciekawe te nowe słówka, nigdy o nich nie słyszałam. Ale regionalizmy istnieją wszędzie nawet czasem Polak z Polakiem z różnych części kraju mają problem, żeby się w pełni zrozumieć:)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! Czasami wychodzą z tego przekomiczne sytuacje ;)

      Usuń
  2. Bardzo interesujący wpis! O chocolatine słyszałam (o wiele ładniej brzmi niż pain au chocolat ;)), ale o reszcie już nie. Będę musiała zapamiętać. Może kiedyś znowu zawitam w okolice Bordeaux :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie zapraszam, miło byłoby się zobaczyć i powymieniać opinie o Francji:)

      Usuń
  3. Cześć ! Co za przypadek, że wpadłam na twojego bloga kilka dni przed moim wyjazdem do Bordeaux ! Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, że właśnie tam spędzasz większą część swojego życia? Opowiedz coś o swoich początkach w tym mieście! Ja przez wakację będę najzwyczajniej "czekać" na nadchodzący rok akademicki (kontynuuję studia w Bordeaux), więc zastanawiam się co mogłabym zrobić konstruktywnego przez ten czas, jak zaprzyjaxnić się z tym miastem ? Pracy na wakacje nie szukam, ponieważ chciałabym zwyczajnie odpocząć po bardzo intensywnym trzecim roku studiów w Polsce i zaznajomić się najpierw z terenem! Może mogłabyś mi coś doradzić? :) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co za przypadek! Mam nadzieję, że uda się nam spotkać w Księżycowym Porcie :) No i udanego pobytu przede wszystkim!

      Co robić? Latem zawsze polecam festiwal Relache - koncety i potańcówy w całym mieście, zwiedzać muzea w pierwsze niedziele miesiąca, jeździć na rowerze po quai - deptaku wzdłóż rzeki, który oferuje przecudowne widoki na miasto.
      Rozmawiać z ludźmi - Bordolejczycy to niezwykle otwarci ludzie (zwłaszcza ci młodzi), zagadasz do kogoś w knajpce i możesz być pewna, że nie będziesz się nudzić!

      Napisz PW na Fanpage strony, chętnie opowiem więcej o tym cudownym mieście!

      Usuń

“Avec un bon compliment, je peux vivre deux mois.”
- Mark Twain

Cieszę się, że postanowiłeś skomentować ten wpis! Z góry dziękuję za każde miłe słowo i konstruktywną krytykę. Proszę tylko: szanuj innych komentujących. I na bogów - nie reklamuj się! To wcale mnie nie zachęca do kliknięcia.

Pozdrawiam!