Le café du midi

08:22

Nie za bardzo lubię urządzać prywat na blogu, ale stwierdziłam, że ta okazja jest wyjątkowa i mogę podzielić się z Wami niesamowitym szczęściem jakie mnie spotkało. Zanim jednak przejdę do sedna spróbuję zrobić jakieś małe podsumowanie mojego pierwszego roku BTS chimiste, lekcje jakie wyciągnęłam, co muszę jeszcze poprawić... Niech to będzie mały motywator dla nas, studentów!



Na sam początek - co to jest BTS, jak się dostać i co jest najważniejsze.
BTS, czyli brevet de technicien supérieur to stworzone w 1959 roku, pomaturalne dwuletnie studium, na końcu którego uzyskuje się certyfikat wyższego technika w danej dziedzinie. Dziedzin jest wiele (ponad 150), które podzielone są na sektory i tak można więc znaleźć się w BTS:
__________ sektor rolnictwa i środowiska

__________ sektor morski

__________ sektor produkcji

__________ sektor usług

__________sektor sztuki/rzemiosła

Jak się dostać?
Pomaturalna selekcja do szkół wyższych bierze pod uwagę oceny i przede wszystkim opinie licealnych wychowawców. Aplikację do szkoły załatwia się przez Internet na stronie Admission-Post Bac. W jaki sposób? Już tłumaczę:

__________ Od 20 stycznia do 20 marca uczeń może stworzyć profil na tej stronie i zacząć wybierać interesujące go szkoły z list tam dostępnych. Ważna jest kolejność, w jakiej układa się listę życzeń! Pierwsze miejsca na liście powinny być zarezerwowane dla szkół, do których czuje się największe zainteresowanie. W moim przypadku był to właśnie BTS. Na ostatnich pozycjach powinny się znaleźć wyjścia awaryjne typu studia stacjonarne na wydziale najbliżej zbliżonym do upragnionego kierunku. No chyba, że chce się iść na uniwerek,

__________ Do 31 maja można zmieniać kolejność na liście życzeń,

__________ 2 kwiecień to deadline, wtedy też trzeba wysłać klasyczne podania do szkół, do których się aplikuje. Często trzeba załączyć świadectwa trymestralne oraz list motywacyjny, rzadziej CV,

__________ Od 3 do 6 maja szkoły, do których wysłało się podania mają obowiązek zaktualizowania strony o dodatkową informację jaką jest potwierdzenie dostarczenia wszystkich dokumentów,

__________ Zabawa zaczyna się od 8 do 13 czerwca – wtedy to następuje pierwsza faza przyjęć. Jeśli szkoła numer 1, ta o której marzyliśmy akceptuje nas jako studenta przyszłego roku klikamy na przycisk TAK. Jeśli jesteśmy zaakceptowani w innej, ale chcemy spróbować swoich szans podczas drugiej fazy przyjęć istnieje opcja TAK, ALE – jest ona przydatna, gdyż w razie niepowodzenia w drugiej fazie przyjęć możemy zostać przy pierwszej szkole jaka nas zaakceptowała. Jeśli żadna z interesujących placówek nas nie przyjęła również możemy skorzystać z tej opcji. Druga faza zaczyna się 24 czerwca a kończy z dniem 9 września. 

W moim wypadku zakończyło się na pierwszej fazie, gdyż szkoła do której absolutnie chciałam iść zaakceptowała mnie od razu. Żeby było śmieszniej – studium chemii ma miejsce w… liceum do którego uczęszczałam przez dwa lata. Z jednej strony fantastycznie, znałam już grono pedagogiczne oraz sprzęt, z drugiej strony… oni znali mnie. Wiedzieli do czego jestem zdolna, czy szybko chłonę wiedzę, czy sobie poradzę. 


Szczerze powiedziawszy – było ciężko. Po pierwszych ośmiu tygodniach, po tych prawie dziewięćdziesięciu godzinach spędzonych w laboratorium, a kolejnym tyle przed komputerem/tablicą/w bibliotece; po nocnych posiedzeniach nad chemią organiczną i wczesnoporannymi zrywami, żeby jeszcze napisać ostatnie zdania pracy z fizyki… miałam autentycznie dość. Oczywiście wykładowcy byli tam, żeby cię zmotywować, cytuję: „Mówiłem, że sobie nie poradzisz”, „Zacznij myśleć o powtórzeniu roku”, „Chyba lepiej by ci było na uniwersytecie”… Ale znając swoje możliwości i swoją wartość wzięłam się za siebie i ostro pracowałam na ten sukces. 
Popłaciło się, i to bardzo! Wielką zasługą jest tutaj język angielski, który Francuzki koszmarnie kaleczą, a którym potrafię się całkiem nieźle posługiwać. Na tyle, żeby wyskać przydomek „panna poliglotka” i mieć szansę na wyjazd na staż za granicę. I ta szansa przyszła! 

W mojej sekcji, czyli BTS chemii warunkiem zaliczenia pierwszego roku jest odbycie dwumiesięcznego stażu w laboratorium chemii analitycznej lub organicznej. W tym roku mam zaszczyt bycia jedyną studentką wyjeżdzającą na staż pod patronatem Erasmusa. Masa papierków do wypełnienia przed, w trakcie i po wyjeździe, a także kompletny raport z praktyk w dwóch językach do zrobienia to tylko mała kropla w oceanie warunków i wymagań. Ale jestem otwarta na nowe przygody, nowe otoczenie i przede wszystkim nowych ludzi. Jestem pewna, że Norwich jest pięknym miastem, a to nowe doświadczenie wiele mnie nauczy. 


Doskonale wiem jak wykładowcy czy nauczyciele potrafią być wkurzający swoimi ironicznymi docinkami, na które każdy uczeń reaguje tak samo - uśmiecha się i przytakuje obiecując jednocześnie poprawę. Co zrobić, żeby poradzić sobie z dużą ilością materiału? 

__________⚫ Zakreślać/podkreślać główne punkty lekcji - dzięki temu łatwiej się odnaleźć, jeśli potem pojawia się ich cały stos. Jeden kolor na jeden przedmiot i już prościej jest się zorganizować!

__________⚫ Podkreślać definicje/formułki/ważne elementy lekcji - podczas powtarzania materiału to właśnie kolorowe definicje przyciągają wzrok. Warto jest zaznaczyć najważniejsze partie lekcji, gdzyż przydadzą się one do...

__________⚫ 
Tworzenia fiszek, gdzie szybko streszcza się treść i temat lekcji. Robienie ich regularnie, na przykład po zakończeniu każdego tematu, pozwala na odświeżenie i utrwalenie przerabianego materiału, ale i na szybsze i badziej efektowne przygotowanie się do egzaminu!

__________⚫ Na ścianie na przeciwko biurka/stanowiska pracy mieć zawsze wywieszone najczęściej używane formułki/stwierdzenia/odmianę słowa w innym języku. Nawet jeśli się nie uczysz, tylko siedzisz przy biurku i grasz od czasu do czasu podnieś głowę i rzuć okiem na tę "ścianę płaczu".

__________⚫ Wierzyć w siebie i swoje możliwości. Człowiek jest zdolny do wszystkiego, wystarczy tylko chcieć i włożyć w to choć minimum pracy.






★ Facebook ★ Instagram ★ VSCO ★

You Might Also Like

0 komentarze

“Avec un bon compliment, je peux vivre deux mois.”
- Mark Twain

Cieszę się, że postanowiłeś skomentować ten wpis! Z góry dziękuję za każde miłe słowo i konstruktywną krytykę. Proszę tylko: szanuj innych komentujących. I na bogów - nie reklamuj się! To wcale mnie nie zachęca do kliknięcia.

Pozdrawiam!