Point Culture: IVG

20:23

Temat budzący w tej chwili ogromne kontrowersje w Polsce, we Francji jest czymś normalnym. W dzisiajszym wpisie pragnę zapoznać Was z obowiązującym prawem we Francji dotyczącym przerwania ciąży przez kobietę. Pojawi się i moja opinia.

Mówiąc krótko – o aborcji.




Na sam początek fakty:

Interruption Volontaire de Grossesse (IVG), czyli dobrowolne przerwanie ciąży (nie mylić z IMG, Interruption Médicale de Grossesse, czyli przerwanie ciąży z powodów medycznych) zostało zalegalizowane we Francji 17 stycznia 1975 roku. Prawo do, między innymi, dobrowolnego przerwania ciąży nazywa się tu potocznie prawem Veil, za Simone Veil - byłej minister zdrowia za rządów prezydenta Valéry Giscard d’Estaing. Pani Veil wywalczyła nie tylko dostęp do środków antykoncepcyjnych dla obywatelek, dzięki jej ustawie każda kobieta we Francji może poddać się aborcji. 


Kilka reguł:

_____Kobieta może dobrowolnie przerwać ciążę do dwunastego tygodnia jej trwania. 
_____Aborcja ze względów medycznych - kiedy kobieta jest chora, nie przeżyje porodu bądź zdiagnozowano śmiertelną lub nieuleczalną chorobę u dziecka - może być praktykowana nawet po terminie dwunastu tygodni.
_____Do roku 2015, obowiązkiem lekarza było danie pacjentce tygodnia czasu na refleksję czy jest pewna swojego wyboru. Tydzień czasu liczony od złożenia wniosku o aborcję aż do decyzji kobiety mógł być jednak skrócony do dwóch dni, aby nie przekroczyć granicy legalności zabiegu (12 tygodni). Obowiązkowy czas oczekiwania został zniesiony z dniem 9 kwietnia 2015 roku.
_____Koszty opieki medycznej i hospitalizacji są objęte ubezpieczeniem zdrowotnym od 1983 roku, a od pierwszego kwietnia tego roku wszystkie zabiegi i konsultacje przed dokonaniem aborcji są w pełni refundowane (psycholog, testy USG).
_____Istnieje również darmowa linia telefoniczna, na którą można zadzwonić by dowiedzieć się więcej o aborcji, placówkach w których można bezpiecznie przerwać ciążę lub dostać wsparcie ze strony psychologa.

W pierwszym roku po legalizacji dobrowolnego przerwania ciąży około 19 na 1000 kobiet decydowało się na aborcję. Od tamtego czasu trend regularnie spada i w 2010 roku liczba ta zmalała do 14 kobiet na 1000. 
Mimo legalizacji dobrowolnego przerwania ciąży szacuje się, że co roku około 3000 Francuzek wyjeżdża za granicę by dokonać aborcji po dwunastym tygodniu ciąży.

femmeactuelle.fr

Polska ma jedno z najbardziej surowych praw dotyczących aborcji. Można jej dokonać jedynie w trzech przypadkach, idąc za Wikipedią:


_____Ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej.

_____Badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.
_____Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

W mojej opinii jest to niezbędne minimum. Odebranie tego kobietom będzie równoważne ze zniewoleniem i zniżeniem ich do roli inkubatora. Zabraknie możliwości wyboru nie mieści się w głowie wielu ludziom, moi przyjaciele łapią się za głowy, kiedy tłumaczę im newsy z polskich stron internetowych. Każda jednostka ma prawo decydować o własnym ciele, dlaczego chce się to odebrać kobietom w ciąży?
Polski katobetonizm ma tu wiele do powiedzenia jak się okazuje. Łączy się to poniekąd z tak zwaną deklaracją wiary lekarzy. Uważam to za hipokryzję - skoro wierzysz w Boga to się w niego nie baw lecząc ludzi, przeprowadzając operacje, przepisując recepty na wymysły przemysłów farmakologicznych. Ale skoro ratujesz ludzkie (ludzkie!) życie - ratuj je bez wyjątków. Nie odmawiaj legalnej aborcji kobiecie, która może umrzeć po porodzie! Sprawa p. Chazana pokazała jednak, że wielu lekarzy bardziej dba o własne sumienie niż o pacjentki, którym mieli pomagać czy ratować. Zasłanianie się wiarą w jakiegokolwiek Boga nie powinno mieć miejsca w żadnym szpitalu, przychodni czy podczas zwykłej konsultacji. 

Trzeba też wyjaśnić jedną kwestię - kobiety prostestujące przeciwko zaostrzeniu tej ustawy (czy też całkowitej delegalizacji aborcji) nie są pro-aborterkami. Kobiety protestujące są pro-choice! Chcemy mieć możliwość dokonania wyboru, podjęcia decyzji w sprawie naszego ciała i tego co będzie się z nim działo przez najbliższe tygodnie, miesiące. 

Nie będę wchodzić na temat religii, ponieważ argumentów za i przeciw jest tyle co wyznań na świecie i własnych opinii każdego człowieka (jakkolwiek ciężko mi zrozumieć ludzi, którzy nadal wierzą w bóstwa - w XXI wieku...). Człowiek zaczyna być człowiekiem w momencie kiedy posiada on już wszystkie ludzkie uwarunkowania - duszę można dorzucić w pakiecie. Połączenie dwóch haploidalnych komórek daje jedną, podstawową komórkę, która zaczyna się dzielić. Która może być komórką wątroby, komórką nerwową, komórką skóry. Dopiero w momencie gdy jest ich wystarczająco dużo zaczynają przybierać specyficzne funkcje życiowe. Dopiero wtedy można zacząć ewentualnie mówić o czymś przypominającym człowieka. 

Nie wszyscy o tym wiedzą. Osoby pro-choice chcą nie tylko legalnej aborcji. Chcą również zwiększenia poziomu edukacji, zwłaszcza wśród nastolatków (nie oszukujmy się, to w okresie 15-18 lat większość dziewczynek traci dziewictwo). Jeśli na słowo "penis" czy "seks" na policzki wkracza krew i automatycznie próbuje uniknąć się tematu wiadomo, że trzeba ten temat drążyć. Trzeba rozmawiać, mówić o stosunkach seksualnych jak o czymś normalnym, jak robienie kanapki z szynką. Nie robić z tego tematu tabu, gdyż później dochodzi do wpadki i - za przeproszeniem - już po ptokach. 

Trzeba uczyć. Mówić o miesiączce, tłumaczyć co, po co i dlaczego, jakie jest ryzyko uprawiając seks w dni płodne. Mówić o chorobach przenoszonych drogą płciową (bóg nas nie kocha skoro je wymyślił) i o zabezpieczeniu. Uczyć nastolatków jak założyć prezerwatywę! Mówić o antykoncepcji, o testach, o ginekologu. Ułatwić dostęp do wszelakich metod antykoncepcyjnych - nie tylko do kalendarzyka i szklanki wody! 

Edukować. I dać możliwość wyboru. Bądźmy po prostu pro-choice




★ Facebook ★ Instagram ★ VSCO ★



You Might Also Like

0 komentarze

“Avec un bon compliment, je peux vivre deux mois.”
- Mark Twain

Cieszę się, że postanowiłeś skomentować ten wpis! Z góry dziękuję za każde miłe słowo i konstruktywną krytykę. Proszę tylko: szanuj innych komentujących. I na bogów - nie reklamuj się! To wcale mnie nie zachęca do kliknięcia.

Pozdrawiam!