Jak przetrwać zimę?

To pytanie zadaję sobie co roku, kiedy myślę o okresie od stycznia do marca. W mojej głowie zima nadal oznacza mróz, śnieg, białe krajobrazy, sople lodu i gorącą herbatę z cytryną. Dalej myślę o sankach, podwórkowych konkursach skoków narciarskich, bitwach i nieudanych próbach budowy igloo. Jak już kiedyś mówiłam - nie tęsknię za Polską, a ona nie tęskni za mną. Brakuje mi jednak dwóch rzeczy: polskich smakołyków i białej, polskiej zimy. 


Jak przetrwać zimę w miejscu, gdzie zimy nie ma?

W Bordeaux, i ogólnie mniej więcej w całym regionie pada. Pada od grudnia do kwietnia, przy czym najgorzej jest w pierwszych trzech miesiącach nowego roku. Wcale nie leje sznurami (il pleut des cordes), jest to raczej najbardziej irytujący kapuśniaczek świata.

Ostatni raz spadł tu śnieg... piątego lutego 2011, o czym raczył przypomnieć mi Facebook. Już wtedy brakowało mi ostrej zimy, spadło całkiem sporo śniegu i utrzymał się przez jakieś pół dnia, paraliżując całkowicie komunikację miejską i poważnie utrudniając poruszanie się po mieście. Byli wariaci, którzy szpanowali swoim damom driftem na śniegu (brawo, panowie! nagroda Darwina czeka), byli ciekawscy wychodzący na spacer po zasypanym po kolana deptaku, ale byli też Francuzi tacy jak pan na zdjęciu powyżej - zdający się nie zważać na niezbyt sprzyjające warunki pogodowe i jeżdżący rowerami czy rolkami.




Biała zima jest piękna.

Ale powróćmy do Bordeaux, do deszczu i pluchy, do wiatru znad oceanu, który przenika wszystkie warstwy Twojego ubrania. Może i nie ma tu mrozu, jednak bliskie sąsiadowanie z Atlantykiem i jeszcze bliższe z Garonną sprawiają, że odczuwalna temperatura jest zdecydowanie niższa od tej pokazywanej na termometrze. Mi samej nie jest aż tak zimno, przyzwyczajona jestem do dużo niższych temperatur, niemniej jednak widząc małe dzieci bez szalika czy czapki robi mi się zimniej. Rozumiem, że zahartować trzeba, ale pchanie wózka w taką pogodę z zasmarkanym malcem o bosych stopach przyprawia o dreszcze.

Ubranie "na cebulkę" zdaje się być rozwiązaniem. Nie wszyscy jednak zdają sobie z tego sprawę. Coraz częściej widzę ofiary mody, najczęściej są to nastolatki, które pomimo wiatru i deszczu chodzą w tenisówkach, podwijają spodnie do kostek, noszą lekkie kurteczki odsłaniające plecy pod którymi często mają jedynie bluzeczkę na cienkich ramiączkach. Wszystko po to, by dobrze wyglądać, ale chcę tylko zaznaczyć, że w eleganckim płaszczu i botkach też można być ładnym! Nie rozumiem tego poświęcenia dla mody, na starość będą narzekać na bóle stawów czy nerek. Pod tym względem jestem racjonalna i z domu nie wyjdę bez mojego za dużego, ciepłego swetra!

Nie ma to jak ciepła herbata w przerwie od pracy, prawda? Bez termosu nie można wyjść z domu, to tak jakby zapomnieć butów. Muszę przyznać, że te kilka łyków ciepłego płynu rozgrzewa na długi czas! Warto zainwestować w jeden, dobry termos, który posłuży kilka sezonów.


clickanddream.com


W zdrowym ciele zdrowy duch! Hartowanie organizmu w deszczu jest dla mnie jednak rzeczą niepojętą. Lubię deszcz, ale oglądany z domowego zacisza. Sportowy tryb życia zmusza do wielu poświęceń, na które osobiście nie czuję się gotowa (#flemmarde).




Po wielu latach mieszkania we Francji idzie się w końcu przyzwyczaić i nawet zaakceptować ten deszczowy okres. To fantastyczna okazja by wieczorem wyciągnąć kolorowy parasol i spacerując po mieście śpiewać Deszczową Piosenkę!

A jakie są Wasze sposoby na zimę?


❅❅❅❅❅❅❅❅❅❅❅❅❅❅❅❅❅❅


★ Facebook ★ Instagram ★ VSCO ★



5 komentarzy:

  1. Hmm u mnie od stycznia pada deszcz i myślałam, że może to jakaś taka anomalia pogodowa, coś chwilowego i w ogóle... A tu widzę, że trzeba się nastawić jeszcze na deszczowy marzec :D Termosy są piękne, aż mam ochotę kupić sobie podobny - od razu łatwiej będzie znosić tę niesprzyjającą pogodę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pod koniec marca jadę do Bordeaux i byłam przekonana, że będzie tam piękna wiosenna pogoda. Dodatkowo Twój post niestety nie pomógł mi rozwiązać problemu, jakie ubrania i buty zabrać... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi akapit najdłuższej części tekstu powinien pomóc ;) Wspominam o płaszczu i botkach, które są cieplejszymi odpowiednikami cienkich ciuszków nastolatek we Francji.

      Pogoda jak kobieta - zmienną jest. Może pojawić się słońce, a nawet lekko dogrzać. W żadnym wypadku nie należy brać tego wpisu jako prognozy pogody. Opisuję jedynie fenomen, który pojawia się tu co rok w tym okresie.

      Usuń
  3. Za to na pewno deszczowo-chłodna pogoda sprzyja pisaniu bloga :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby tylko Internet działał jak należy... :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i każdy komentarz! Choć opcja anonimowego pozostawiania komentarzy jest włączona prosiłabym abyś jednak zostawił jakiś podpis - milej się wtedy dyskutuje!
Komentarze zawierające reklamę bądź obrażające mnie/innych komentujących będą usuwane.

Pozdrawiam! :)