Point Culture: Ateiści a świąteczny szał

19:49

Grudzień to z definicji miesiąc świątecznego szaleństwa, szał zakupów, Mikołajów atakujących ze wszystkich stron, to czas masowej konsumpcji, zbędnych bądź nietrafionych prezentów, przedświątecznego sprzątania i histerii. Niewiele ma to wspólnego ze świąteczną atmosferą kreowaną w mediach. Jakie są różnice między świętami obchodzonymi w Polsce i we Francji, a także czy ateista może obchodzić święta - o tym wszystkim tutaj!


❅❅❅❅❅❅❅❅❅❅

W zasadzie różnica jest jedna - w Polsce stara się jeszcze utrzymać jakąś tradycję, iść na pasterkę, zostawić puste miejsce przy stole, przełamać opłatkiem. We Francji oprócz repas de famille, czyli wspólnego posiłku nie jestem w stanie dostrzec jakieś silnej więzi z Bożym Narodzeniem. Są też Francuzi, którzy nie wiedzą co kryje się pod tajemniczą nazwą Noël. Słyszałam już wiele ciekawych wyjaśnień dlaczego istnieje coś takiego jak ferie świąteczne (vacances de Noël), oto najciekawsze z nich:

❅ dajemy sobie wtedy prezenty i spędzamy czas z rodziną,
❅ odpoczywamy przed nadchodzącym nowym rokiem,
❅ to święta świętego Mikołaja (Père Noël),
❅ to jakieś święto kościelne,
❅ a co mnie to obchodzi dlaczego mamy wolne, grunt że mamy!

Pamiętam moje zdziwienie, kiedy nikt nie był w stanie odpowiedzieć na moje pytanie. Pamiętam też szok jaki wywołał mój znajomy tłumacząc dokładnie wszystkim ideę Bożego Narodzenia, narodziny zbawcy itd. Może dodam tylko, że mój znajomy jest Muzułmaninem.

Nie ma tu szopek, stajenek, plastikowych dzieciątek w żłobkach przed kościołami. Owszem, są choinki, ale o tym dalej. Większość Francuzów - choć zapewne wychowana w katolickich rodzinach - nie jest w stanie zanucić chociażby jednej kolędy, a ostatni raz w kościele byli w dniu ślubu stryjecznego wuja szwagra drugiego męża ciotki Helenki. W szkołach są organizowane repas de Noël - czyli wielka wyżerka z "tradycyjnym" świątecznym jedzeniem i dużą ilością czekolady. Bo Francja świętuje Boże Narodzenie od kuchni

Tak więc jakie mamy francuskie specjały, których na pewno nie zabraknie na  świątecznym stole w typowej, francuskiej rodzinie? 




Pieczone kasztany, foie gras, krem z kasztanów... To tylko kilka must have na świątecznym stole. {więcej o jedzeniu w kolejnym wpisie}.



❅❅❅❅❅❅❅❅❅❅


Miasta są pięknie przyozdobione, w tym roku postawiono jednak na ekologię i ekonomię - wszystkie żarówki i żaróweczki są energooszczędne. W końcu Francja jest gospodarzem konferencji klimatycznej.



Jedyne co może razić, to te ogromne choinki w kluczowych punktach miasta, bo to nieco kłóci się z ekologicznym aspektem świąt, no ale cóż poradzimy. No właśnie, choinka...



❅❅❅❅❅❅❅❅❅❅


Parę lat temu, na innym blogu pisałam o obchodzeniu świąt przez ateistów. Dlaczego ateiści jedzą kolację wigilijną, stroją choinkę, chodzą na pasterkę. Katolicy się burzą, że skoro nie wierzę to nie mam prawa do obchodzenia tego dnia. A jednak... surprise, motherfucker!
Wszystkie te zwyczaje nie są katolickie, więc tak - my ateiści mamy prawo do wspólnej kolacji z rodziną, mamy prawo ubrać choinkę, dać wciągnąć się w wir świątecznych zakupów, iść do kościoła pooglądać szopki czy iść na pasterkę. Ateizm ateizmem, też mamy prawo do spędzenia tego czasu z bliskimi. Jeszcze raz jakiś niedouczony katobeton wyleci z tekstem, że opłatek i choinka to tradycja religijna to śmiechem zabiję. Jeśli dla katolików obchody świąt Bożego Narodzenia to zjadanie pierożków, łamanie się opłatkiem, śpiewanie kolęd i bycie miłym dla siebie przez te trzy dni w roku to serdeczne gratulacje. Udało się wam nie być przeklinającymi, bluźniącymi hipokrytami. I to tylko w święta.

Oczywiście, pamiętam święta z Polski. Pamiętam stanie przy stole z rodziną, gdzie tylko najstarsi byli wierzący, gdzie najstarszy z rodu zaczynał modlitwę, a cała reszta rodziny stała nad tymi smakołykami i błagała, żeby tym razem było krótko, bo oni chcą zjeść, odpocząć. Była choinka, był opłatek, jakaś tam kolęda. Ale nie było gadki o Jezusie czy innym abstrakcyjnym zjawisku. Rzekomo religijne święto zamieniało się w normalną, tradycyjną, rodzinną kolację.

W pierwsze święta we Francji ojciec spróbował odmówić modlitwę. Moje młodsze rodzeństwo i ja powiedzieliśmy, że nie musi się wysilać, bo nie jesteśmy tu dla boga, tylko dla rodziny i przyjaciół. Od tamtej pory naszą modlitwą są życzenia szczęścia i smacznego, chwalenie dekoracji zrobionych przez najmłodszych, wspaniałych smakołyków zrobionych przez mamę, żarty i żarciki. Czyli właściwie to co robimy w każdą niedzielę, na rodzinnym obiedzie.

Bo jak inaczej obchodzić święta? Przecież od kilkunastu lat nie ma boga w tym dniu, a święta Bożego narodzenia stały się przedsięwzięciem czysto komercjalnym. I chyba nawet takie bardziej mi się podobają.



❅❅❅❅❅❅❅❅❅❅


Ludziom wierzącym i niewierzącym przypominam o konkursie! Pytanie brzmi: 

"Z jakiego prezentu ucieszyłbyś 
się najbardziej i dlaczego?"

Odpowiedzi piszcie w komentarzach pod tym wpisem lub na Facebookuwybiorę najciekawszą z nich. Prezent-niespodzianka z bordolejskimi słodyczami czeka!
Macie czas do soboty, dziewiętnastego grudnia, wyniki konkursu ogłoszę w niedzielnym wpisie adwentowym.

Powodzenia!




You Might Also Like

6 komentarze

  1. witam chętnie odpowiem na pytanie konkursowe... Z jakiego prezentu ucieszyłabym s się najbardziej i dlaczego? hmm.... mogła bym pisać tutaj o biżuterii... o słodyczach.. o czymś do domu... ale tak naprawdę to wszystko jest nie ważne... ja najbardziej ucieszyłabym się z możliwości bycia z bliskimi.... niestety natłok zajęć powoduje ze jest to nie możliwe... moja mama jest zbyt chora by przylecieć do mnie.. a ja nie dam rady lecieć do Polandi w najbliższym czasie.. ucieszyłabym się gdyby mój mąż mógł mi poświęcić jeden cały dzień.... do 24 grudnia jest to nie możliwe bo jest zaganiany w pracy... a z przyziemnych spraw to ucieszyłabym się z polskich krówek ... bo tego mi strasznie brakuje tutaj na emigracji... ii dobrej książki do czytania na zimowe wieczory.. przy lampce dobrego winka pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznaję, że Twoje spostrzeżenia są niezwykle celne. Skoro jednak mamy stawiać sprawę jak najbardziej uczciwie, to nie możemy mówić o Jezusie jako abstrakcji. Jego fizyczne przyjście na świat jest nad wyraz dobrze udokumentowane, nieprawdaż?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę tu wchodzić w religijne dysputy. Być może ktoś taki kiedyś istniał, jego przyjście na świat może być udokumentowane - nie stało się to jednak w grudniu, data świąt Bożego Narodzenia została specjalnie wybrana.
      Religia jest dla mnie abstrakcją.

      Usuń
  3. Zawsze moim wymarzonym prezentem jest coś "francuskiego". Uwielbiam wszystko co francuskie, kocham Francję i język francuski. Wszystko "made in France" potrafi sprawić mi radość bo taka rzecz aż pachnie moją ukochaną Francją. Uczę się zawzięcie :) języka francuskiego, posiadam dużo różnorodnych materiałów do nauki ale dla mnie tak naprawdę wszystko może stać się narzędziem do nauki. Na tę chwilę wymarzony prezent to właśnie coś do pogłębienia wiedzy językowej. Nowy słownik, fiszki, film w wersji oryginalnej... ah rozmarzyłam się i wyobraziłam siebie z jednym z tych trzech prezentów popijającą Kusmi Tea :) Pozdrawiam serdecznie i Joyeux Noel :) Maja

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam. Nagroda dotarła;) bardzooooo francuska;) dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam ciepło. Maja

    OdpowiedzUsuń

“Avec un bon compliment, je peux vivre deux mois.”
- Mark Twain

Cieszę się, że postanowiłeś skomentować ten wpis! Z góry dziękuję za każde miłe słowo i konstruktywną krytykę. Proszę tylko: szanuj innych komentujących. I na bogów - nie reklamuj się! To wcale mnie nie zachęca do kliknięcia.

Pozdrawiam!