Podsumowanie roku 2015

09:10

Niebawem wejdziemy w nowy rok, pełen obietnic i nadziei na jeszcze lepsze chwile, niż te spędzone w 2015. Dziś więc wpis nieco specjalny, dużo bardziej osobisty niż zwykle. Nazwijmy to wielkim podsumowaniem roku.



Od czego by tu zacząć... Chyba od początku, czyli od wydarzeń tego roku. Wydarzeń, które wstrząsnęły całą Francją, które rozbijało się echem po całym świecie. J'étais et je suis encore Charlie. Tamtego dnia stycznia czułam nienawiść do ludzkości, uczucie tak potężne, że nie byłam wstanie się skupić na niczym innym. Zresztą - nie tylko ja. W dotkliwy sposób ugodzono w podstawowe prawo każdego człowieka, pozbawiono życia tyle osób. To nie byli tylko artyści i policjanci. To przede wszystkim byli synowie, mężowie, ojcowie, wolni ludzie, Francuzi. Dzień po tym wydarzeniu nadal nie mogliśmy znaleźć sobie miejsca, na zajęciach mówiło się tylko o tym zamachu. 

pierwszą rzeczą jaką nasz wykładowca zrobił po przybyciu do sali było napisanie na tablicy tych trzech słów

Zorganizowaliśmy marsz. Całkowicie spontanicznie zebraliśmy się na największym placu w Bordeaux - my, czyli prawdopodobnie wszyscy licealiści w mieście. Byliśmy tam z kwiatami, świecami i ołówkami, setki, jeśli nie tysiące nastolatków ruszyło przez miasto krzycząc "Je suis Charlie!", śpiewając Marsyliankę i skandując, że nie zapomnimy o nich nigdy. Ludzie na balkonach bili nam brawa i śpiewali z nami, co chwila ktoś ściskał dłoń i mówił, że to my tworzymy historię. I tak właśnie było. Nie zapomnę nigdy tego momentu, kiedy ołówki poszły w górę i zapadła cisza. Symbolicznie, wzruszająco i przede wszystkim razem. 
Na znak pamięci przez ponad miesiąc chodziłam z ogromnym ołówkiem wplecionym we włosy. Charlie Hebdo jest kontrowersyjnym tygodnikiem, ale za to kochają go Francuzi. Nikt nie powinien tego zmieniać, narzucać swojego zdania, nikt nie powinien zginąć przez rysunek. 


Kolejne zamachy i morderstwa siały strach i panikę, ale Francja jest silnym krajem i podniesie się po wszystkim. Dowodem na to jest niezwykła solidarność po listopadowych wydarzeniach, którą nie wszyscy pojęli. Trudno. Dla ludzi nie w temacie polecam mój tekst: Point Culture
rysynki wykonała moja zdolna przyjaciółka


Początek roku przyniósł także przedmaturalny stres, który jednak szybko zniknął. Demotywujące przemówienia wychowawców działały na nerwy, jednak uparcie dążyłam do celu. Według prognoz pewnego profesora miałam cudem zdać maturę i nigdy nie dostać się na wymarzony kierunek. Surprise, connard! Sama byłam zaskoczona widząc idealnie okrąglutką ocenę maturalną i pochwałę, krzyczałam ze szczęścia, kiedy dostałam się na chemię. Morał jest z tego tylko jeden - jeśli umiesz liczyć to licz tylko na siebie i nie zważaj na innych, bo ci tylko czekają, aż się potkniesz by zatriumfować.

A propos triumfu - przyjaźń zawsze wygra, bez względu na opinie innych. W tym roku miałam okazję gościć u siebie moją wieloletnią przyjaciółkę, z którą spędziłam fantastyczny czas. Tak jak ja zachwycała się miastem, moimi naleśnikami i dobrym piwem. Mimo dystansu jaki dzieli nas na codzień i jaki zagościł na kilka ciężkich lat, udało nam się odbudować tę niezwykłą więź, mimo nieprzychylnych (i niezbyt miłych) komentarzy.  

Zaś na kilka tygodni przed finałowymi egzaminami dojrzałości miałam okazję udać się na tydzień na południe Hiszpanii. Ten upajający zapach pomarańczy zostanie w mojej głowie już na zawsze, tak jak i cudowne widoki, wspaniałe jedzenie, świetne piwo i ludzie, do których tęsknię. Zwiedziłam wiele malowniczych miejscowości i oczywiście Mekkę wszystkich turystów - Barcelonę. Zrobiła niesamowite wrażenie swoją estetyczną architekturą, ogromem ludzi i wyjątkowo pięknymi zakątkami. Było tłoczno, ale wspaniale! Więcej o tej podróży znajdziecie tutaj: Voyage voyage.



Lipiec i sierpień minął pod żaglami. Rzucając kotwicę w ulubionej zatoce myślałam o niesamowitym szczęściu, jakie mnie w życiu spotkało, mówiąc sobie jednocześnie, że moją najlepszą decyzją do tej pory było właśnie spróbowanie czegoś nowego. I próbuję, próbuję, wciąż na nowo i nowo, pływam w tym jeziorze marzeń i wyłapuję warte zapamiętania chwile. Mogłabym zrobić tego litanię, jednak skrócę do prostego stwierdzenia, że niczego w swoim życiu nie żałuję. Nadchodzący rok będzie jeszcze wspanialszy, jestem tego pewna!


⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ 

Jeden z bardziej pozytywnych dni był w październiku - na koncercie muzyki klasycznej w Bordeaux! Uwielbiam klasykę, wielbię Mozarta, więc możliwość siedzenia w drugim rzędzie i podziwiania piękna miejsca, instrumentów i słuchanie doskonałej muzyki było istnym balsamem dla duszy

Początek listopada i grudnia zaowocował w muzyczne spełnienie marzeń. Na samym początku był nieplanowany koncert Deep Purple, a zaś w grudniu zobaczyliśmy na żywo Europe i Scorpions. Były to dwa niesamowite koncerty i mogę śmiało powiedzieć, że koncerty Alice in Chains, Ghost, Mastodon i Iron Maiden były kroplą w oceanie muzycznych możliwości Niemców. Ze względu na nadal panujący stan wyjątkowy zostaliśmy przeszukani na wejściu, a widok wojskowych na wejściu nie wzbudzał zaufania. Jednak bawiliśmy się świetnie śpiewając i wrzeszcząc z radości, kiedy perkusista Scoprions uniósł swój kubek i krzyknął po polsku "na zdrowie!".


Mogę też podsumować pierwszy semestr nauki, najlepiej oddają to dwa słowa: kurwa mać. Wiedziałam, że lekko nie będzie, ale zaczęłam powoli niewyrabiać. Wstyd się przyznać, ale ja - perfekcjonistka do szpiku kości - przez ostatnie kilkanaście tygodni żyłam w totalnym chaosie. Moje notatki z zajęć zajmują więcej miejsca niż cokolwiek innego, a i tak mam wrażenie, że brakuje mi co najmniej połowy z nich, ponieważ... (mam wrażenie że) nic nie umiem! Oby drugi semestr był łaskawszy!

 ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ 

W tym roku zaczęło się również moje blogowanie, zaczęła się moja przygoda ze wspaniałym Klubem Polek. Dziewczyny!, Wasza energia, pozytywne komentarze i fakt, że zawsze się wspieracie (wspieramy) towarzyszy mi każdego dnia! Cieszę się, że mogę się czasem wygadać, podzielić opiniami, cieszę się, że tak o siebie dbamy (pamiętam to Klubowe poruszenie po zamachach w Paryżu i poszukiwanie Niki). Mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy - zwłaszcza z kobietkami z Francji! Dziękuję Wam za te kilka miesięcy razem. Niech pomysły na wspólne projekty nam się nie kończą, niech nasza kreatywna Matka Założycielka bombarduje nas znakomitymi pomysłami jak to robi do tej pory, niech nam będzie razem fajnie!

Koniec roku to także fantastyczna okazja do podsumowania mojej aktywności w Internetach. Zaczniemy od małego kolażu moich ulubionych zdjęć, które opublikowałam w tym roku na Instagramie. Przekroczyłam w tym roku zawrotną liczbę czterystu obserwatorów, którym chcę podziękować! Byłam sceptycznie nastawiona do tego portalu kiedy zakładałam tam konto, jednak szybko się wkręciłam i jak widać jest całkiem spora ilość ludzi, którym moje zdjęcia się podobają! Dziękuję!



Jeśli ktoś ma konto na Instagramie i chce być na bieżąco ze zdjęciami z francuskich (i nie tylko!) ziem - zapraszam! Znajdziecie mnie pod pseudonimem @krln.s




Warto jest również zaglądnąć na statystyki bloga. Od początku istnienia, Francuskie Życie ma już ponad siedem tysięcy wyświetleń! To coś niesamowitego, jestem szalenie szczęśliwa, że przez moje miejsce w Internecie przewija się tyle osób. Szybkie top 10 miast, z których pochodzi najwięcej stałych czytelników:

Paryż
Bolton 
Mesquite
Londyn
Strasburg
Sztokholm
Kraków
Marsylia
Champigny-sur-Marne
Warszawa

Najwięcej wyświetleń zebrał wpis o... jedzeniu! Może powinnam częściej o tym pisać, skoro tak bardzo się to Wam podoba? 
Jeśli chcecie bym poruszyła jakiś temat napiszcie tutaj - anonimowo lub nie, jest mi to obojętne. Jak wygląda typowy dzień spędzony w Bordeaux, jakie knajpki i restauracje polecam, co warto zwiedzić będąc we Francji, jak zacząć naukę francuskiego... To potencjalnie fantastyczne tematy, które zapewne będę chciała poruszyć w nadchodzącym roku

Rozwija się i fanpage - C'est la vie! na Facebooku. Istnieje od niemal dwóch miesięcy i już mam kilkudziesięciu obserwatorów. Dziękuję Wam serdecznie za to! Miłe komentarze pod zdjęciami i wpisami są największym komplementem dla wysiłku jaki wkładam w regularne aktualizowanie i bloga, i fanpage. A uwierzcie, że w połączeniu ze studiami to nie jest łatwa sprawa! Mam tyle pomysłów na dalszy rozwój tego miejsca, że aż nie wiem od czego zacząć! Spodziewajcie się małego sondażu w okolicach stycznia-lutego z propozycjami ulepszeń, zmian itd.

Muszę przyznać, że blogowanie stało się jednym z moich ulubionych zajęć!


⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ ⌛ 


Jako, że to już koniec roku pozostaje mi tylko jedna rzeczy - życzyć wszystkim moim czytelnikom niezwykle radosnego i pozytywnego wejścia w 2016 rok. Niech Wasze marzenia się spełniają, zdrowie dopisuje i chęci do dalszego śledzenia Francuskiego Życia nie maleją! 

Wasze zdrowie!








You Might Also Like

3 komentarze

  1. Gratuluję i życzę wytrwałości. Świetny blog w swej formie i treści. Czekam cierpliwie na kolejne wpisy i powodzenia:) Maja

    OdpowiedzUsuń
  2. mirabel, podziel się motywacją do pisania, co? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weną się podzielę, za dużo pomysłów mam, a tak mało czasu! :D

      Usuń

“Avec un bon compliment, je peux vivre deux mois.”
- Mark Twain

Cieszę się, że postanowiłeś skomentować ten wpis! Z góry dziękuję za każde miłe słowo i konstruktywną krytykę. Proszę tylko: szanuj innych komentujących. I na bogów - nie reklamuj się! To wcale mnie nie zachęca do kliknięcia.

Pozdrawiam!