Point Culture: Le 1er novembre

08:51


Pierwszy listopad w Polsce jest obchodzony niczym święta Bożego Narodzenia, dlatego kiedy przyjechałam do Francji te sześć lat temu nieco odetchnęłam z ulgą. Jednak po kilkudziesięciu miesiącach stwierdziłam, że brakuje mi tego jednego dnia w roku. Bo tak, we Francji nie zapala się zniczy.




Podejście do tego święta jest zupełnie inne. Próżno tu szukać zniczy, a na grobach rzadko kiedy zobaczysz świeży wieniec czy chociażby kwiaty. Pomijając fakt, że na większości cmentarzy królują grobowce o różnych formach (ile to razy widziałam piramidy), na francuskich cmentarzach jest pusto i zimno.

Od kilku lat moim zwyczajem stał się spacer po największym cmentarzu w Bordeaux w dzień Wszystkich Świętych. Żadnej wiary nie praktykuję, jednak to jedno popołudnie w roku pozwala na cofnięcie się w czasie. Tak, martwi też potrafią opowiadać historie. Lubię chodzić, oglądać, czytać i poznawać tych ludzi. 

I tak poznałam już państwa Sobieskich, jednego z pierwszych zarządców ziem Reunion, artystów, zwykłych ludzi, staruchów i dzieci. Chodzę po cmentarzu z bukietem róż lub chryzantem i kiedy historia danego człowieka mnie porwie składam kwiat na jego grobie. Jemu to nie robi różnicy, niech wie jednak, że ktoś o nim pamięta. 

Francuzi nie mają w zwyczaju składać bukietów czy zapalać zniczy. Czasem zdarzy się napotkać mamrurkową tabliczkę ze skromnym napisem "pamiętamy". Ale na cmentarzu spotkasz tylko starsze osoby, młodych już nie. Śmierć czy mówienie o niej, wspominanie osób zmarłych jest jakby tematem tabu.

Pocieszam się tylko jednym - cmentarz, na który chodzę jest naprawdę piękny i opowiada niesamowite historie. Tyle lat tu mieszkam, a nie zdołałam zobaczyć go całego. Kto wie, może w tym roku się uda. 



You Might Also Like

2 komentarze

  1. To przykre, ze nawet kwiatów nikt nie składa. Chyba Bordeaux to jakiś wyjątek. W Paryżu i regionie paryskim, oraz tu w Pirenejach Wschodnich tłumów jak w Polsce i zniczy nie uswiadczysz, ale jednak cmentarze sa uświęcone. Ja sama dzis i jutro idę z mężem na rodzinne groby w Perpignan i naszej wiosce. I piękne chryzantemy zostawimy jak inni. Tylko zniczy nie zapalę, bo ich nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z drugiej strony wiesz... dziwiłabym się szczerze, gdyby na Père-Lachaise nikt nie składał kwiatów, pochowano tam tyle osobistości. Idę jutro, wezmę bukiet i jak co roku położę kilka kwiatów.

    OdpowiedzUsuń

“Avec un bon compliment, je peux vivre deux mois.”
- Mark Twain

Cieszę się, że postanowiłeś skomentować ten wpis! Z góry dziękuję za każde miłe słowo i konstruktywną krytykę. Proszę tylko: szanuj innych komentujących. I na bogów - nie reklamuj się! To wcale mnie nie zachęca do kliknięcia.

Pozdrawiam!