Point Culture: La diaspora polonaise en France

09:08

Relacje między Polakami i Francuzami zawsze mnie ciekawiły. Jesteśmy dwoma różnymi typami ludzi z inną kulturą, zwyczajami, wierzeniami. Zauważyłam, że Polacy we Francji (a przynajmniej ci, których znam) po przyjeździe do obcego kraju obierają jedną z dwóch możliwych dróg. Albo diametralnie się zmieniają, nie pozostawiają śladu po swoim dawnym ja, zmieniają mentalność, dostosowują się do życia za granicą i akceptują zmiany, albo stają się jeszcze bardziej zamknięci, żyją tylko między rodakami i odrzucają wszystko co związane jest z Francją. No może tylko oprócz wypłaty w euro...



Polacy i Francuzi to dwie zupełnie różne osobowości. Robiąc zakupy w Polsce ludzie zawsze się spieszą, rzucają kasjerce na taśmę produkty, im szybciej tym lepiej, zapłacić, spakować i gnać na drugi koniec miasta do Lidla, w którym rzucili klapki za złoty pińćdziesiont. Moja przyjaciółka robiąc zakupy we Francji dzwoniła do mnie po tym fakcie mówiąc, że w życiu się tak nie nadenerwowała i nie wystała w kolejce. Trzeba wiedzieć, że Francuzi się nie śpieszą. W ich głowach to zapewne brzmi: „Dzisiaj przeznaczę tyle i tyle czasu na zakupy. Zrobię je nieco większe, żeby po następne pojechać za tydzień, a potem pojadę na kolację do Jean-Claude, na zacne fondue z białym winem”. Moja przyjaciółka stała dwadzieścia minut w kolejce, cóż to jest? Człowiek wyjdzie to dwadzieścia minut wcześniej, pędem pobiegnie do domu, z chytrości i oszczędności tak cennego czasu wpieprzy się w potężny korek na obwodnicy miasta i… godzina z życia wyjęta.




Kiedy mieszka się za granicą, w kraju multi-kulti trzeba docenić fakt, że można się nauczyć wielu rzeczy. Można też przyjąć wiele elementów innych kultur, można rozmawiać z wieloma ludźmi na temat ich zwyczajów i wierzeń. Jest to bardzo piękne, osobiście potrafię spędzać godziny na rozmowach o historii danego kraju, zwłaszcza jeśli jest kompletnie inna od mojej. Człowiek, który jest zamknięty na świat nie jest w stanie w pełni skorzystać z dobroci kultury innego kraju i tak niestety jest z wieloma Polakami. To trochę jak nauczyciele w liceum - każdy uważa, że ich przedmiot jest najlepszy i najważniejszy, i to jemu powinno się poświęcać najwięcej czasu. Argumentacja „moje państwo jest lepsze niż twoje” zupełnie do mnie nie trafia.


Kolejną różnicą między tymi dwoma nacjami jest religia i tolerancja. Większość Polaków w coś wierzy. Nie wnikam już w jakie bogi, choć faktem jest, że ogromną częścią społeczeństwa są tak zwane katobetony. Po przyjeździe do Francji pierwsze pytanie jakie pada to: „A kościół to polski jest?”. Tak, oczywiście, i sam papież odprawia tu msze.
Tak, są nabożeństwa po polsku, ale średnio raz na miesiąc i to tylko w parafiach objętych polską misją. Kościołów, kaplic, katedr jest tu pełno, ale rzadko spotkać osobę, która by się modliła, więcej jest błysków flesza i cichych rozmów na temat sztuki i architektury kościoła niż modlitewnych pomruków.
Francja jest krajem laickim, a większość Francuzów to ateiści, choć wychowani w jakimś tam stopniu w wierze katolickiej. Mówię tu o typowych, „prawdziwych” Francuzach. Wielu mieszkańców z Francji zamorskiej to muzułmanie ze swoimi wyznaniami. Nie wydaje mi się, żeby komukolwiek to przeszkadzało. W sumie tylko ludzie ze wschodniej ściany Europy patrzą na nich krzywym okiem, a hasła "Wracaj do siebie, bambusie" są na porządku dziennym. Smutne, że żyjemy wszyscy w jednym kraju i nie potrafimy nauczyć się tolerancji.




Ale wróćmy do korzeni.
Polacy we Francji mieli wyrobioną opinię. Górnicy z północy żyjący tylko w polskich komunach, ciągle pijani hydraulicy... Polska - "Solidarnosc!" i "Lesz Wałysa" to jedyne popularne i znane Francuzom hasła. A przecież jest nas tak wielu w tym pięknym kraju, w samym moim regionie jest nas ponad sześć tysięcy. Dlaczego większość wybiera życie w odosobnieniu, wśród „samych swoich”? Nie należy bać się nowości. Nie rozumiem tak samo innego zjawiska – skoro już żyje się w jednej wspólnocie to… dlaczego ludzie wzajemnie podkładają sobie świnie? Ten proces zaskakująco często ma miejsce właśnie wśród Polaków! Panu X powodzi się lepiej niż tobie? Powiem panu Y, że X to kłamca i oszust, a fortuny dorobił się na przekrętach. Oczywiście kiedy spotkacie się twarzą w twarz z panem X, ty będziesz mu serdecznie gratulować i wychwalać pod niebo jego nowy samochód. Hipokryzja i złośliwość są w nas, Polakach, bardzo wysoko rozwinięte.




Różnimy się. Polacy nigdy nie wybaczą Francuzom, że nie pomogli im w czasie WWII, Francuzi nigdy nie zrozumieją stanu wojennego, Polacy nigdy nie pojmą co działo się we Francji za rządu Vichy. Różnimy się kulturowo, ekonomicznie i politycznie. Póki co mało jest ludzi, którzy rozumieją, że aby żyć razem potrzeba nam zrozumienia, tolerancji i chęci do współpracy. Na to potrzeba kolejnych generacji.







★ Facebook ★ Instagram ★ VSCO ★



You Might Also Like

0 komentarze

“Avec un bon compliment, je peux vivre deux mois.”
- Mark Twain

Cieszę się, że postanowiłeś skomentować ten wpis! Z góry dziękuję za każde miłe słowo i konstruktywną krytykę. Proszę tylko: szanuj innych komentujących. I na bogów - nie reklamuj się! To wcale mnie nie zachęca do kliknięcia.

Pozdrawiam!